
pienty i krew w piach. niby costam da się wycisnąc, ale pluje, harczy, zatyka dysze, rozmuchuje farbe. tego allegrowicza nie polecam.
drugi w takich okolicznościach jak zwykle jest grześkowy zmywacz co sie zowie Tunap 915. sie zmieszało, i nawet udało sie w miare okielznać farbe

na koniec sprawdziłem Mr. color thinnera. poszło najłatwiej

da sie? da sie. problem tylko w umiarkowanym komforcie pracy. Nawet z panem rozcienczalnikiem nie jest to gunze, tamiya, czy co ciekawe zajebisty do kreślenia linii mr. paint. tylko przypominam, że cały czas rozmawiamy o zasranych winylach, co do aero je wlewają tylko desperaci
nawiasem mówiac dośc ciekawa sprawa. z firmowym rozcienczalnkiem jak sie zmiesza, to jak mieszanie wodnej farbki z wodą. tylko sie strasznie pieni (nie da sie wymieszac powietrzem, bo całą farba pod postacią piany wylezie ze zbiorniczka). zupełnie inaczej jest w ptzypadku tunapa i gunze thinnera. po wlaniu pierwzej niewielkiej ilosci rozcienczalnika farba żeluje. robi się jak krzepnąca jucha. ale nie ścina w gluta. na tym etapie trzeba dobrze wszytko rozmieszac, rozbic wszelkie ewentualne gęściejsze krople farby, rozbic grudki. nie stanowi to kłopotu, miesza sie. potem jednak trzeba dodac naprawde duzo rozcienczalnika. którego kazda dodatkowa ilosc z jednej strony rozciencza, ale też bardziej ścina zywice. w finale proporcje farby i thinnera są jeszcze bardziej szalone niz przy przygotowywaniu gunziaków. przy czym tunap robi jednak cos niefajnego z pigmentem, i farba jest mniej klarowna, niz przy rozcienczeniu mr. color thinnerem
zresztą tu widać mniej wiecej o co kaman- od lewej rozcieńczalnik hataka, potem tunap, po prawej gunze

podsumowując- nie jest, że sie nie da. ale moim zdaniem komfort pracy jest niezbyt oszałamiający.
potez coś wspominał, że lepsze hareografy radzą sobie lepiej. takie lepsze od tych niemieckich, co to je podobno trzeba kupic, bo bez nich modelu sie nie pomaluje. ale kto poza potezem wlewał by winyle do lepszego aerografu
