sobota..
na siadanie byla pyszna jajecznica, stary ser, śliskie wędliny, pomidory były dekoracją, ale dało się zjeść.. za to obiad, później, w ciągu dnia.. nawpieprzaliśmy się jak paniska!
sala okazała się zajebista. całkiem dobre oświetlenie, podłoga z wykłądzina taką, ze nawet jak by sie ktoś pożygał, to łatwo było by sprzątnąc
godzina 12 - wip napierdala preszejdingi na fantomie
godzina 15 - wip napierdala preszejdingi na fantomie
..a skoro piętnasta, to bez wątpienia po trzynastej, wiec mozna się jusz napić
godzina 16 - wip napierdala preszejdingi na fantomie
"nie martw się, ze Barbara nie ma dostępu do czacika, zdjecia wysłałem jej też ememesem"
godzina 17 - wip napierdala preszejdingi na fantomie. jusz wie o zdjeciach, my jusz wiemy jak zareaguje, gdy we wtorek zobaczy tego fantoma, ale on nam wciąz nam nie wierzy..
modelarstwo na życzenie: "weź usuń te dynksy na diwajsie z prawej strony bo chwaty na wiosnę 1943 ich nie miały"
"..wyrzuć ten cyngwajs na prawym błotniku - powinien być jeden , dwa były stosowane przed styczniem 1943"
późnym popołudniem nasze warsztaty nawiedziła ekipa lokalsów z litzmanstadt.. kilka anonimowych postaci, w tym anonimowi pijacy..
"tak to jest panie doktorze, im więcej piję, ty bardziej trzęsą mi się ręce i coraz więcej wylewam z kieliszka. to znaczy, że im więcej piję tym mniej piję"
a potem było jeszcze gorzej. gdy jusz goście zniknęli we mgle (około drugiej w nocy), wróciliśmy na kwadrat. wipek postanowił obejzec kapitana ameryke w telewizji, ale powiedział, ze nie bedzie śledził losów superbohatera leżąc w czarnej bieliźnie, bo ta kojazy się z czarnymi charakterami, i dlatego musi zmienić desusy na białe. nawet po pijaku umiał ustalić, gdzie jest przód, a gdzie tył
..następnie wipek zaanektował koję bohumiła i na tym skonczyła się męka soboty