Kolejna rocznica.
-
Marek Naja
- Posty: 136
- Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50
Re: Kolejna rocznica.
Akurat młodych wyrostków bym się nie czepiał. Jak się ma 18 lat, to we wszystko można uwierzyć. Nawet w to, że z jedną butelką na parudziesięciu chłopa można powstrzymać niemiecki pułk pancerny i jeszcze oddać po wszystkim tą butelkę do magazynu. Albo, że z nieba spadnie polska brygada spadochronowa niesiona chyba na skrzydłach tolkienowskich orłów. Natomiast żadnej krytyki nie wytrzymują starzy wojenni wyjadacze co to wierzą w plotki o ruskich czołgach, a pomijają w rachubach wyładowującego się pod bokiem wypoczętego Hermanna Göringa.
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
Re: Kolejna rocznica.
ja sie ich nie czepiam, ja sie pytam, kto im te bzdury sprzedawałMarek Naja pisze:Akurat młodych wyrostków bym się nie czepiał.
Re: Kolejna rocznica.
No bez jaj w to to chyba nie wierzysz? Kto się miał stawiać? USA? jak jedyne na czym im wtedy zależało to odpalenie frontu ZSRR - Japonia i jak najszybsze zakończenie zabawy w Europie? Czy może Brytyjczycy którzy wiedzieli że bez wsparcia Stanów i istnienia frontu wschodniego nie mają szans na pozytywne skończenie wojny? Sorry ale to był taki okres wojny gdzie polski sojusznik nie był już nikomu do szczęścia potrzebny, a cała duża polityka międzynarodowa toczyła się już bez naszego udziału.Jaho63 pisze: Jakie atuty? Wszystko mogło się potoczyć inaczej, to jest właśnie to, że dywagować sobie możemy, ale opluwanie ludzi, którzy podłożyli głowy pod podwaliny naszej wolności to jest zwyczajne sqrwysyństwo. Ja tak samo lubię ostro krytykować, ale nie na podstawie tak enigmatycznych "dowodów".
A co by się stało? A h..j wie. Może wcześniej wybuchłaby "wojna w Korei"? Może usa by ją zakończyło w sierpniu 1945?
Na marginesie czytałem gdzieś, że Jan Nowak-Jeziorański przybył do Warszawy przed powstaniem z informacją, że w przypadku wybuchu powstania brygada spadochronowa nie przybędzie.
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
Re: Kolejna rocznica.
swoją drogą, co by 2 tysiące żołnierzy zmieniło w sytuacji?TGMJ pisze:w przypadku wybuchu powstania brygada spadochronowa nie przybędzie.
-
Jaho63
Re: Kolejna rocznica.
Ja pierdolę, skusiło mnie zajrzeć co tu dalej płodzicie.
Kuźwa Kamil, mam Cię za kontrowersyjnego, ale inteligentnego faceta, co ty pierdolisz? Jakie dzieci? Kto wysyłał dzieci na czołgi? A z resztą Ty byś im przedszkole założył i może jeszcze wyliczał, które ma szanse przeżyć niemiecką okupację? O czym wy w ogóle gdaczecie? Za grosz wyobraźni. Arkady! Szanuję Cię, nie za to jak odwalasz zajebiście samoloty, ale za to, że już nie raz widziałem, jak potrafisz inteligentnie wyjść ze sporu. Ale na serio porównujesz stan psychiczny tych ludzi, do tego jaką masz robotę???
Jeżeli masz choć 1/100 ich stresu to rzuć to, radzę Ci.
Ja mogę śmiało powiedzieć, że mam większe doświadczenia w niebezpiecznej, stresującej pracy od przeciętnego Polaka, ale przez myśl by mi nie przeszło porównywać się do sytuacji w okupowanym kraju, a Warszawie szczególnie. Pracowałem w kopalni Halemba, najczęściej 1030m i głębiej, w pokładach zagrożonych tąpaniami III stopnia, i IV stopnia zagrożenia metanowego. Dla niewtajemniczonych to najgorsze co może być w górnictwie, a połączenie tych zagrożeń szczególnie. W tych warunkach prowadziłem roboty przeróżne, czasem mając 150 ludzi pod sobą, choć najczęściej ok. 20-tu. Ludzie różni, jedni normalni, inni nieodpowiedzialni. Prowadziłem roboty z materiałami wybuchowymi, pracowałem w różnych, czasem skrajnie nieciekawych miejscach. Przekopywałem zawalony chodnik gdzie 5 dni był zasypany pierdoła Nowak. Pracowałem na chodniku "po którym szła" ściana, w której był ten zbiorowy wypadek, z resztą to był ten sam rejon co ten zasypany Nowak.
Naprawdę w życiu miałem sporo sytuacji nie tylko ciążącej, ogromnej odpowiedzialności, ale tez konkretnego zagrożenia życia. No, ale cóż taką robotę wybrałem. Jednak, naprawdę nie śmiałbym porównywać mojej roboty do sytuacji w okupowanej Warszawie. Gdzie jednego tygodnia zginąłby kumpel od modelarstwa, drugiego brat, rodzice dogorywaliby w obozie, żona zgwałcona, nawet się nie przyznała, żeby nie prowokować cię do czegokolwiek. Sam nie wiedziałbyś czy dziś wrócisz z roboty, bo łapanki. Codzienny strach, że cię złapią, ogolą łeb, każą zapierdalać kilofem cały dzień, do bólu pleców i rąk, za miskę zupy ze zgnitego kartofla.
I co, siedziałbyś grzeczniutko i uśmiechał do Niemców?
To prawda ludzie są różni, jedni w takiej sytuacji mówią: nie mogę tak dłużej żyć. Nawet sam na setkę pójdę. Zginę, ale zapierdolę jedno bydle. Inni zaś choćby dziennie mu kobietę gwałcili, albo nawet zastrzelił ją razem z dzieckiem pijany szwab, choćby musiał co dzień lizać podeszwy szwabskich butów, bo taki mieli kaprys, to i tak byłby wdzięczny, że na razie żyje. I dzisiaj zamiast pamiętać bydlakom te najgorsze zbrodnie to mówimy "oj tam nie roztrząsajmy, to było dawno temu", ale szargać i opluwać ludzi, którzy powiedzieli dość szwabskiemu ścierwu, to jak najchętniej.
Zastanawiam się czy to właśnie te lata pod ruskim butem zrobiły z nas takie… tak nam we łbach pokręciło, że co innego widzimy, ale co innego dostrzegamy. Czy też po prostu jesteśmy takim narodem… bneznadziejmym.
Kuźwa Kamil, mam Cię za kontrowersyjnego, ale inteligentnego faceta, co ty pierdolisz? Jakie dzieci? Kto wysyłał dzieci na czołgi? A z resztą Ty byś im przedszkole założył i może jeszcze wyliczał, które ma szanse przeżyć niemiecką okupację? O czym wy w ogóle gdaczecie? Za grosz wyobraźni. Arkady! Szanuję Cię, nie za to jak odwalasz zajebiście samoloty, ale za to, że już nie raz widziałem, jak potrafisz inteligentnie wyjść ze sporu. Ale na serio porównujesz stan psychiczny tych ludzi, do tego jaką masz robotę???
Jeżeli masz choć 1/100 ich stresu to rzuć to, radzę Ci.
Ja mogę śmiało powiedzieć, że mam większe doświadczenia w niebezpiecznej, stresującej pracy od przeciętnego Polaka, ale przez myśl by mi nie przeszło porównywać się do sytuacji w okupowanym kraju, a Warszawie szczególnie. Pracowałem w kopalni Halemba, najczęściej 1030m i głębiej, w pokładach zagrożonych tąpaniami III stopnia, i IV stopnia zagrożenia metanowego. Dla niewtajemniczonych to najgorsze co może być w górnictwie, a połączenie tych zagrożeń szczególnie. W tych warunkach prowadziłem roboty przeróżne, czasem mając 150 ludzi pod sobą, choć najczęściej ok. 20-tu. Ludzie różni, jedni normalni, inni nieodpowiedzialni. Prowadziłem roboty z materiałami wybuchowymi, pracowałem w różnych, czasem skrajnie nieciekawych miejscach. Przekopywałem zawalony chodnik gdzie 5 dni był zasypany pierdoła Nowak. Pracowałem na chodniku "po którym szła" ściana, w której był ten zbiorowy wypadek, z resztą to był ten sam rejon co ten zasypany Nowak.
Naprawdę w życiu miałem sporo sytuacji nie tylko ciążącej, ogromnej odpowiedzialności, ale tez konkretnego zagrożenia życia. No, ale cóż taką robotę wybrałem. Jednak, naprawdę nie śmiałbym porównywać mojej roboty do sytuacji w okupowanej Warszawie. Gdzie jednego tygodnia zginąłby kumpel od modelarstwa, drugiego brat, rodzice dogorywaliby w obozie, żona zgwałcona, nawet się nie przyznała, żeby nie prowokować cię do czegokolwiek. Sam nie wiedziałbyś czy dziś wrócisz z roboty, bo łapanki. Codzienny strach, że cię złapią, ogolą łeb, każą zapierdalać kilofem cały dzień, do bólu pleców i rąk, za miskę zupy ze zgnitego kartofla.
I co, siedziałbyś grzeczniutko i uśmiechał do Niemców?
To prawda ludzie są różni, jedni w takiej sytuacji mówią: nie mogę tak dłużej żyć. Nawet sam na setkę pójdę. Zginę, ale zapierdolę jedno bydle. Inni zaś choćby dziennie mu kobietę gwałcili, albo nawet zastrzelił ją razem z dzieckiem pijany szwab, choćby musiał co dzień lizać podeszwy szwabskich butów, bo taki mieli kaprys, to i tak byłby wdzięczny, że na razie żyje. I dzisiaj zamiast pamiętać bydlakom te najgorsze zbrodnie to mówimy "oj tam nie roztrząsajmy, to było dawno temu", ale szargać i opluwać ludzi, którzy powiedzieli dość szwabskiemu ścierwu, to jak najchętniej.
Zastanawiam się czy to właśnie te lata pod ruskim butem zrobiły z nas takie… tak nam we łbach pokręciło, że co innego widzimy, ale co innego dostrzegamy. Czy też po prostu jesteśmy takim narodem… bneznadziejmym.
-
spiton
Re: Kolejna rocznica.
Gdzies czytałem, że to nie były kanały wentylacyjne, tylko jakieś rozbijacze fali uderzeniowej bomby atomowej ,-))KFS-miniatures pisze:... bardzo dobrze rozplanowano też kanały wentylacyjne miasta.
Podoba mi się odpowiedź Kamila. Jest taka fajnie przewrotna ,-)).
A na poważnie nie podoba mi się świętowanie takich wydarzeń w ten sposób. Rozumiał bym jeszcze gdyby Japończycy w podobnie entuzjastyczny sposób świętowali zrzucenie bomb atomowych. Myślę, że oni mogliby wykombinować znacznie więcej realnych plusów niż my...
-
Jaho63
Re: Kolejna rocznica.
Sebastian, z całym szacunkiem ale Ty na pewno nie. Już Ci to kiedyś mówiłem.spiton pisze:Myślę, że oni mogliby wykombinować znacznie więcej realnych plusów niż my...
-
spiton
Re: Kolejna rocznica.
Ja od razu mógłbym za japońców sypnąć z rękawa wieloma pozytywami tych bomb.Jaho63 pisze:Sebastian, z całym szacunkiem ale Ty na pewno nie. Już Ci to kiedyś mówiłem.spiton pisze:Myślę, że oni mogliby wykombinować znacznie więcej realnych plusów niż my...
A Ty Janusz dawaj pozytywy powstania ,-)).
No wiesz, atak tego komanda nie pociągnął za sobą ogromnych strat w ludności cywilnej i emigracji resztek elity. PW to element polityki, dzięki której jesteśmy dzisiaj dziadem miedzy państwami Europy. Biurokratycznym molochem, pośmiewiskiem - królem absurdów. Narodem bezkarnie dymanym przez wszystkich. Państwem, z którego należy uciekać, a przynajmniej wszyscy trzeźwo myślący i ciągle o niego walczący mają od dawna "spakowane walizki". Bo nasze elity kupiły gównianą argumentacje i poszły jak te kamienie na szaniec narodowego samounicestwienia. Mi jest trochę wstyd za bezmyślność powstańców. O prowodyrach tej hekatomby to nawet nie będę pisał.Marek Naja pisze: Nieodmiennie zaś w rocznicę wybuchu powstania przypomina mi się Żywot Briana i dzielny atak syjonistycznego komanda na krzyżujących Rzymian i dumne słowa ich przywódcy po zbiorowym samobójstwie pod krzyżem: "aleśmy im pokazali!". Monty Python musieli chyba się zapatrzyć na pewien kraj w centralnej Europie...
Ostatnio zmieniony czw 02 sie 2012, 02:53 przez spiton, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Jaho63
Re: Kolejna rocznica.
Masz jeden:spiton pisze: Ja od razu mógłbym za japońców sypnąć z rękawa wieloma pozytywami tych bomb.
A Ty Janusz dawaj pozytywy powstania ,-)).
"pierwszy sierpnia 1944 r. był aktem wolnych ludzi, potężną inwestycją w polską niepodległość, z której i my dziś czerpiemy profity."
A tak o takich sytuacjach pisał Twój antybohater:
"Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakiem jest nasze życie, żyć nie mogę, to ubliża – ubliża mi jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą! (…) To nie sentymentalizm, nie mazgajstwo, nie maszynka ewolucji społecznej, czy tam co – to zwyczajne człowieczeństwo. (…) Nie rozpacz, nie poświęcenie mną kierują, a chęć zwyciężenia, przygotowania zwycięstwa"
Sebek. Już gadaliśmy o tym kilka razy.
Gdybyśmy obaj byli w powstaniu, to pewnie by mnie rozwalili, bo ja, dziennie kopany w dupę, ten raz powiedziałbym koniec, dzisiaj złamię gnojowi nogę.
Ty pewnie byś przeżył, bo zabunkrowany w jakiejś latrynie wyliczałbyś brak korzyści z niewypinania zadka na szwabskie kopniaki.
Nie o wszystkich tak myślę panowie, bo część, wydaje mi się, po prostu nie potrafi sobie wyobrazić tego co czuli tamci ludzie. Ale z Sebciem już obgadałem to kilka razy i wiem, że jak coś się nie opłaca, to nie warto.
Sebastian, nie piszę tego też żeby Cię obrażać, ale sam mówiłeś, że taki jesteś.
-
spiton
Re: Kolejna rocznica.
Janusz, jako górnik, pewnie zdajesz sobie sprawę, jak działają kopalnie, jakim są obciążeniem dla Polski i gdyby górnicy byli patriotami to powinni po prostu zmienić pracę i nie narażać Polski na ogromne wydatki. To prostsze niż ginąć na barykadach. Znacznie prostsze. Ja nie jestem górnikiem, Nie biorę od państwa kasy, nie będę miał emerytury(chociaż płace ZUS(jego mać). Kiedyś oni to była UBecja, teraz oni to beneficjenci całego tego biurokratycznego cyrku.
Ja jestem po tej dobrej stronie. Nie liczę na cudze pieniądze ukradzione przez Państwo ludziom pracującym. Ja jestem OKRADANY. I ciągle tu jestem. Nie dziwie się ludziom na mundurowych emeryturkach, państwowych stołkach, żyjącym, dzięki koncesjom itp.że nie wyjechali. Im jest w tym bagnie dobrze, bo żyją z redystrybucji, która jest po prostu zwykłą kradzieżą. Dzisiaj patriotami są ci wszyscy, którzy ten burdel ciągle jeszcze utrzymują. To oni kochają ten pieprzony kraj. I oni jeszcze o niego walczą(choć są pewnie spakowani).
Ja jestem po tej dobrej stronie. Nie liczę na cudze pieniądze ukradzione przez Państwo ludziom pracującym. Ja jestem OKRADANY. I ciągle tu jestem. Nie dziwie się ludziom na mundurowych emeryturkach, państwowych stołkach, żyjącym, dzięki koncesjom itp.że nie wyjechali. Im jest w tym bagnie dobrze, bo żyją z redystrybucji, która jest po prostu zwykłą kradzieżą. Dzisiaj patriotami są ci wszyscy, którzy ten burdel ciągle jeszcze utrzymują. To oni kochają ten pieprzony kraj. I oni jeszcze o niego walczą(choć są pewnie spakowani).
