Saab-21 – szwedzki samolot myśliwski z okresu II wojny światowej
Pierwszy oblot maszyny miał miejsce w 1943. Samolot zdolny do zwalczania zarówno celów powietrznych jak i naziemnych. Standardowe uzbrojenie stanowiło jedno działko kal. 20 mm i cztery karabiny maszynowe kal. 13,2 mm oraz, w zależności od wersji, rakiety lub bomby. Silnik Daimler-Benz DB605 napędzał umieszczone za kabiną pilota śmigło pchające. Zastosowano fotel wyrzucany, który umożliwiał pilotowi unikniecie łopat śmigła w czasie ewakuacji. Saab-21 był jednym z pierwszych samolotów wykorzystujących taki fotel. Wersje myśliwskie oznaczone były J 21, wersja myśliwsko-bombowa A 21.
Pilot Replicas to stosunkowo nowy gracz na rynku modelarskim. i cóż, że ze szwecji. Jak sama nazwa wskazuje, dotychcas specjalizowali się przede wszystkim w ludzikach - odlewanych z żywicy pilotach w skalach 1/48 i 1/32. To widać ni spełniało ambicji, wiec do oferty trafiły też żywiczne pojazdy obsługi lotniskowej w skali 1/48 (ok, na razie w ofercie jest jeden, drugi w zapowiedziach). Widać, ze mają wsparcie łolstrit i koncernów farmaceutycznych, bo ostatecznie rzucili się także na modele wtryskowe. Trzeba przyznać, że konsekwentnie są tyleż niszowi, co patriotyczni. Skupiają sie bowiem na lotnictwie szwedzkim. Ich pierwszym plastikowym modelem jest zatem miniatura myśliwca SAAB J 21A3 w skali 1/48

Jak widać, całosć zapakowana jest w nieobrzydliwe pudełko z lakierowanego kartonu. pierwsze wrazenie pozytywne

kolejne wrazenie, czyli to po otwarciu pudełka utrzymuje poczucie zajawki (oczywiście pod warunkiem, ze ktos dostał jej już na sam widok teo dwuogoniastego brzydactwa)

Kazda z pięciu wyprasek (cztery szare i jedna z elementami przeźroczystymi) zapakowana jest osobną celofanową kopertę. Podobnie kalkomania i blaszka fototrawiona. Prócz tego znajdziemy dwa arkusze drukowane na kredowym papierze - jeden z instrukcjąmontażu, drugi opisujący schematy malowania i oznakowania.


Instrukcja montażu jest przejżysta i czytelna. Zwracam uwagę na komentaże w niej zawarte - moim zaniem wskazują, ze przy opracowaniu modeli pracowali ludzie mający pojecie o czymś wiecej niz prawdziwe modelarstwo przez duże G

podobnie ma się sprawa w przypadku schematów malowania. Producent podaje kolorystykę według numeracji RAL, palety humbrolków oraz tamiya. Podkreśla jednocześnie, że to jedynie rekomendacja, a nie absolut opracowany na podstawie kawałka blachy wykopango pod rynkiem w malmo

schemat rozmieszczenia kalkomanii rezolutnie przedstawiono na czarnobiałych profilach, dzieki czemu jest bardziej czytelny

Kalkomania zawiera komplet oznaczeń dla trzech róznych maszyn. Nieprzypadkowo piszę tu o oznaczeniach, a nie o malowaniach, ponieważ poszczególne samoloty mają ientyczny zielono szary kamuflaż, a róznią sie jedyni detalami. Skoro o detalach mowa, to trzeba przyznać, że kalkomanie wydrukowane są na doskonałym poziomie.

nawet najdrobniejsze napisy są ostre i czytelne

kolorowe nadruki także ni dają pola do marudzenia. No moze poza nieco 'płaskimi' godłami - kolor kładziony na kolor, bez zadnego cieniowania czy przejśc. Blakuje mi na tym arkuszu kalkomanii z zegarami tablicy przyrządów
Wróćmy jednak do plastiku..




cztery wypaski z szarego polistyrenu. ładne, bez nadlewek czy innych paskudztw. Moze niektóre ramki nie grzeszą estetyką, ale to szczegół


nie najgorze wygląda też szkiełko, choc nie jest super cienkie, a na niektórych elementach pojawiają sie dziwne nierównosci.


W przypadku blaszki mamy do czynienia z drobnycm przerostem formy nad treścią. Piąta częśc powierzchni to logo producenta. Potem pasy - wiadomo. ramy okna przydadzą sie w zaadzie wyłącznie gdy planujemy zamontowac rzeczone w pozycji otwartej. A nożyce amortyzatora.. cóż - te z plastiku wygladają bardziej naturalnie, są przestrzene, a nie płaskie.. jak blaszka

..bo przyznać trzeba, że detale są odlane na całkiem wysokim poziomie

..są ostre i wyraziste. Jak na przykłąd na bieżniku opon. Te osoatni, choc wyglada nieco dziwnie, wbrew pozorom całkiem nieźle odwzorowuje oryginał

wnęka podwozia także nie jest jakos bardzo uboga. na deser mamy też elegancki ślad po wypychaczu na amym jej środku :>

tablica przyrządów jest niebrzydka, ale z dedykowaną kalkomanią była by w sam raz. a tak niesmak pozostał




zupełnie udane jest nitowanie i linie podziału. Te ostatnie moze w niektórych miejsach mają nie do konca ostre krawędzie, ale zdecydowanie nie tak jak airfix.
Czyli w sumie wygląda o fajnie.
..WTEM!
ZDRADA!
[słychać strzały - przyp. red.]



no i mamy szfeckom zdrade. krotochwilny babol. W oryginale powierzchnie sterowe są kryte płótnem. W modzie jest zrobić ugięcia poszycia podkreślające z jakiego materiału zostało zrobione. I tak zapewne chciał zrobic projektant modelu. Chciał dobrze, wyszło jak w polsce. Ktos przed pchnięciem projektu do frezowania form nie ogarnął cieni, i nie wyłapał, ze ugięcia płótna zamiast być wklęsłymi, są wypukłe.. w sumie dobrze, ze wypukłe, bo da sie usunąc, ale CZEMU PRODUCENT ZMUSZA MODELARZY DO POPRAWIANIA MODELU?!? ..i do wiercenia rur wydechowych. szkoda zresztą, ze te ostatnie nie trafiły do zestawy w formie żywicznych odlewów. Wszak Pilot Replica ma dostęp do odpowiedniej technologii, a taki dodatek pasował by do napisu 'premium', który znaleźć mozna na pudełku.
Producent na swojej stronie opublikował dośc dokładnego łokeralda wokół egzemplarza muzealnego:
http://pilot-replicas.com/?galleries=j21-reference-2
Ocena po wstępnej inspekcji:
KFS: 8/10
Gucio: 8/10
