
mała architektura na plac zabaw
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
mała architektura na plac zabaw
jak by ktos swojej latorośli plac zabaw na podwórku planował, to moze sie zainspiruje:


Re: mała architektura na plac zabaw
A co na to PHP?
Januuuuuuuuuuuuusz! Jakie masz zdanie, bo ja inne i jedziemy!
Januuuuuuuuuuuuusz! Jakie masz zdanie, bo ja inne i jedziemy!
Re: mała architektura na plac zabaw
Oj już widzę jak moja Dośka by szalała...
. Nie ma to jak sztuczny ruch w interesie.
Intryganci dwajtankmania pisze:A co na to PHP?
Januuuuuuuuuuuuusz! Jakie masz zdanie, bo ja inne i jedziemy!
Re: mała architektura na plac zabaw
Jakie toto ma strefy ochronne dla piasku i dla trawy?
I w ogóle zgodne z PN-EN 1176 i PN-EN 1177?
I w ogóle zgodne z PN-EN 1176 i PN-EN 1177?
-
Slash
Re: mała architektura na plac zabaw
Ogólnie to plac zabaw z moich dziecięcych marzeń. Tylko musiałabym wyjebać te zjeżdżalnie i ew. przemalować.
Kiedyś przed bramą muzeum na Sadybie stał otwarty teciak. Wada jedyna była taka, że każdy mógł się wysrać w środku, poza tym nawet wieżą można było pokręcić.
Kiedyś przed bramą muzeum na Sadybie stał otwarty teciak. Wada jedyna była taka, że każdy mógł się wysrać w środku, poza tym nawet wieżą można było pokręcić.
-
Jaho63
Re: mała architektura na plac zabaw
Wiesz bywają interesy, które każdy ruch doceniają, nawet sztuczny!Arkady72 pisze: Nie ma to jak sztuczny ruch w interesie.
Re: mała architektura na plac zabaw
Ha, kiedyś u mnie w parku stał teciak 85, miał zaspawane włazy, ale złomiarze odkręcili tylny właz inspekcyjny no i nie omieszkałem wejść do środka.Slash pisze:Kiedyś przed bramą muzeum na Sadybie stał otwarty teciak. Wada jedyna była taka, że każdy mógł się wysrać w środku, poza tym nawet wieżą można było pokręcić.
Po powrocie do domu dostałem niezły opierdol, byłem cały umazany w smarach i gównie
Pzdr Sebastian
Re: mała architektura na plac zabaw
Na wsi u dziadka był taki wielki aluminiowy zbiornik na wodę dla krów. Jak był pusty to się doń właziło, koledzy napierdalali na zewnątrz kijami i miało się "wrażenie", że przeżywamy atak bomb głębinowych w u-boocie
.
Re: mała architektura na plac zabaw
Jak byłem szczylem to mieszkałem niedaleko strzelnicy wojskowej połączonej z coś jakby małym poligonem - na Niedźwiedniku w Gdańsku- kto wie ten wie.
Nie do końca wiem jak to było ale można było tam wchodzić - nie pilnowali czy jak - ale normalne strzelania i inne wygłupy żołnierze tam normalnie robili. Zbieraliśmy potem łuski, spłaszcone naboje i inne trofea.
Była tam taka duża blaszana atrapa czołgu ustawiona na szynach. Można było na to wchodzić, przepychać i w ogóle wypas zabawa. Kiedyś mojego kolegę natura przyparła do muru i wysrał się pod ten "czołg". Zabawa w wojnę zawsze była przednia dlatego też zapomniał o swoim klocku i jakieś pół godziny później wczołgał się w swoje gówno.
.Po tym incydencie jakoś mniej chciało nam się tam chodzić - zbiorowa trauma - teraz to rozumiem.
Nie do końca wiem jak to było ale można było tam wchodzić - nie pilnowali czy jak - ale normalne strzelania i inne wygłupy żołnierze tam normalnie robili. Zbieraliśmy potem łuski, spłaszcone naboje i inne trofea.
Była tam taka duża blaszana atrapa czołgu ustawiona na szynach. Można było na to wchodzić, przepychać i w ogóle wypas zabawa. Kiedyś mojego kolegę natura przyparła do muru i wysrał się pod ten "czołg". Zabawa w wojnę zawsze była przednia dlatego też zapomniał o swoim klocku i jakieś pół godziny później wczołgał się w swoje gówno.
-
levee
Re: mała architektura na plac zabaw
Wspaniała alegoria służby wojskowejKorowiow pisze:Zabawa w wojnę zawsze była przednia dlatego też zapomniał o swoim klocku i jakieś pół godziny później wczołgał się w swoje gówno.

