J/w T90 z trumpka z lufą RB. Nie ma się co rozpisywać, fotki mieszane w sztucznym świetle i naturalnym i jak zwykle na końcu moje ulubione kiczowate-pendzelkowate. Dankeszyn korowiowowi za porady filtrowe i krocionorzcowi że mi dołożył roboty z podstawką, na dobre wyszło.
Noo, jeje! Ekstra!
Ale elektryka w ramce mnie powaliła. Nie dało rady jakoś subtelniej, np. ćwierćobrotem którejś sosny włączać prądu? Albo zwarcie za ramką dwóch przewodów: czerwony-niebieski, jak w stacyjce samochodowej?
Jednak dobry kierowca-mechanik mając nawet chwilkę wolnego krzątał się wokół wozu i wyłamanym gdzieś kijem obdłubywał błoto. Jeśli zrobił to w miarę możliwości w czasie zajęć to miał mniej roboty podczas obsługi wozu po zajęciach. Za wóz w takim stanie w parku wozów, poleciały by głowy. Zresztą wyższe dowództwo oceniało ćwiczących oczami. Ładny, czysty, zadbany wóz to wyższa ocena. Tak było kiedy ja byłem podchorążym, tak było kiedy dowodziłem i tak jest zapewne do dzisiaj.