TGMJ pisze:I to jest ciekawe zagadnienie - bo na dobrą sprawę na ilu maszynach jest się w stanie powiedzieć, że coś tam na pewno jest źle?
Uwierz mi, że o każdym. Każdy model ma błędy i niedociągnięcia i dlatego poprawianie błędów jest w pewnym sensie gonieniem zajączka którego nigdy nie złapiesz.
Popraw kołpak - dobra poprawiony, popraw golenie - dobra poszło, popraw klapy - e klapy odpuszczę... frajdolarz. Każdy jest frajdolarzem bo każdy ma gdzieś granice własnego chcenia, Ziober też.
Ja nie twierdzę, że poprawianie jest głupie. Twierdzę, że głupie jest wyznaczanie granic do których powinna dojść inna osoba. Każdy ma własną wizję i do tej wizji dąży w jakiś sposób.
Jaho63 pisze:Gdybym jednak miał być sędzią to odrzuciłbym swoje widzimisię i ocenił model pod kątem zbliżenia do protoplasty. Oczywiście biorąc również pod uwagę malowanie.
No, a na jakiej podstawie ocenisz malowanie? Że ładne, czy realne, czy prawdziwe, czy artystyczne, czy ładnie położony lakier.
Janusz, jakbyś chociarz trochę nastawił się na odbiór z nadawania to byś więcej z tego wszystkiego zrozumiał.
Patrząc na model widzisz zły krztałt kołpaka, widzisz nieprawidłowości w wywalonym ożebrowaniu? Nic nie widzisz i czy zrobię 7 wręg mniej, czy 5 więcej to Ty stwierdzisz, że jest ładne i będziesz się zachwycał warsztatem.
Ale jak tylko wetrę naparstek towotu to zobaczysz syf. To malowanie robi pierwsze wrażenie, malowanie jest kwintesencją i opakowaniem. To malowanie decyduje czy chcesz ten model dalej oglądać pod względem technicznym czy odpuszczasz.
Tak jak z kobietą, lecisz na urodę, a jak się przekonasz, że to franca jest już za późno.