na czystym plastiku bierzesz pędzelek cienki albo wykałaczkę i dołki delikatnie zamalowujesz surfacerem 500 - tak ze 3 warstwy , żeby dobrze zakryło, jak najwężej, żeby surf był w dołku a nie naokoło na skrzydle, czekasz 48 h żeby dobrze wyschło i było całkiem suche.
Potem wyrzucasz do najciemniejszego kąta jaki masz w domu ( do czasu aż się nie nauczysz używać) wszystkie magiczne gąbki ścierne, szmatki i inne siateczki do szlifowania.
Bierzesz kawałek płaskiego drewnianego klocka ( może być kawałek sklejki 3 mm tak jak sie ostrzałki do ołówków na zjęciach zpt robiło w podstawowce) tak, żeby miał ze 3 cm szerokości i z7 długości.
owijasz to papierem ściernym do szlifowania na mokro - gradacja 600, jak jesteś bardziej cierpliwy to 800
zwilżasz papier od spodu ( nie klocek!!!) i po 2 minutach szlifowania delikatnego masz pięknie wyrównane zapadliska, powtarzasz na drugim skrzydle. Jak szlifujesz dwie półowki kadłuba na połączeniu robisz tak samo ( w sensie używasz klocka) na dowolnie wybranej szpachlówce ( polecam CA + akcelerator). Ja szczerze mówiąc jak zwilżąm to po prostu pluję na miejsce do szlifownai - działa skutecznie i nie trzeba wody szukać.
A potem idziesz do tego pożal sie Panie zawodowca co go spotkałeś, walisz mu z liścia i mówisz "wal sie palancie co nic nie potrafi zrobić i ludzi zniechęca!!!"
będzie Pan zadowolony
ps: na tych zdjęciach widać, że jak to zrobisz surfem to nie będziesz miał lini do nacinania o ile ich nie zachlapiesz w czasie kłądzenia surfa.




