Kartka z wakacji.
- Daniel-Martola
- Posty: 277
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 18:24
Re: Kartka z wakacji.
No cudnie, tylko to nie przegląd żaden i jak się z Tomkiem doszukaliśmy to i kwota do zapłaty nieco inna.
Re: Kartka z wakacji.
Tak jak się doczytałem na forach wszelakich to mniej więcej wygląda to tak.
Trzeba na te ich Dekre czy inna france jechać. Tam w dupala rurę wsadzają i wypierd sprawdzają czy ekologiczny.
Pieć ojrasów to kosztuje.
W 2008 czy tez 9 to za brak nalepki na czole było 40 oiro. Ale kryzys jest i pewnikiem poszło w górę.
Ja i tak sie do nich już nie wybieram bo ten Berlin to żadna atrakcja.
Same turasy, zółci i inne Kunta Kinte (nie żebym był jakim rasistą czy innym scientologiem).
W niedzielę sklepy zamknięte.
Na tej ich Marszałkowskiej co to Under cośtam sie nazywa lekko szambem waliło.
Metro brudne i strasznie zakurzone.
Oczywiście można powiedzieć, że stare to i się zakurzyło i kafelki ze ścian poodpadały.
Ale mają taką nową linie. Chyba 55 czy jakoś tak.
Z Haufbanhof chyba to się tak nazywa, znaczy się centralnego na plac Olka. Pod tym ich parlamentem toto jeździ.
Nówka sztuka lekko śmigana ale i tak jak bunkier wygląda.
Zero upiększeń. Beton i już. Lipa Panie normalnie.
jedyną fajną sprawą są autobusy.
Ano dlatego, że same prawie Solarisy pomykają. Znaczy się Polacy rządzą.
Choć z drugiej strony, podobnie jak u nas klima wyłączona a okienka otworzyć nie można.
Chyba w instrukcji użytkowania stoi, że klima nie służy do chłodzenia pasażerów tylko po to żeby była.
Troche tak jak w co niektórych hotelach.
Jest klima zainstalowana. Jest. Gwiazdki sie należą, ano nalezą, a że nie włączona. A kogo to.
Znaczy się atrakcja żadna. U nas jest ładniej i ludzie po ludzku gadają.
A nie jak piły tarczowe.
Trzeba na te ich Dekre czy inna france jechać. Tam w dupala rurę wsadzają i wypierd sprawdzają czy ekologiczny.
Pieć ojrasów to kosztuje.
W 2008 czy tez 9 to za brak nalepki na czole było 40 oiro. Ale kryzys jest i pewnikiem poszło w górę.
Ja i tak sie do nich już nie wybieram bo ten Berlin to żadna atrakcja.
Same turasy, zółci i inne Kunta Kinte (nie żebym był jakim rasistą czy innym scientologiem).
W niedzielę sklepy zamknięte.
Na tej ich Marszałkowskiej co to Under cośtam sie nazywa lekko szambem waliło.
Metro brudne i strasznie zakurzone.
Oczywiście można powiedzieć, że stare to i się zakurzyło i kafelki ze ścian poodpadały.
Ale mają taką nową linie. Chyba 55 czy jakoś tak.
Z Haufbanhof chyba to się tak nazywa, znaczy się centralnego na plac Olka. Pod tym ich parlamentem toto jeździ.
Nówka sztuka lekko śmigana ale i tak jak bunkier wygląda.
Zero upiększeń. Beton i już. Lipa Panie normalnie.
jedyną fajną sprawą są autobusy.
Ano dlatego, że same prawie Solarisy pomykają. Znaczy się Polacy rządzą.
Choć z drugiej strony, podobnie jak u nas klima wyłączona a okienka otworzyć nie można.
Chyba w instrukcji użytkowania stoi, że klima nie służy do chłodzenia pasażerów tylko po to żeby była.
Troche tak jak w co niektórych hotelach.
Jest klima zainstalowana. Jest. Gwiazdki sie należą, ano nalezą, a że nie włączona. A kogo to.
Znaczy się atrakcja żadna. U nas jest ładniej i ludzie po ludzku gadają.
A nie jak piły tarczowe.
Re: Kartka z wakacji.
Trójkolorowe nalepki (z tym że czerwona nie daje żadnych uprawnień) można również kupić na coniektorych Stacjach Kontroli Pojazdów w okolicach zachodniej granicy.
Przy okazji, bo temat podróżnoczo-motoryzacyjny, słyszałem gdzieś plotkę że Czesi czepiają się (czepianie ma finansowy wymiar) nawigacji mocowanych do szyby czołowej. Prawda to czy fałsz?
Przy okazji, bo temat podróżnoczo-motoryzacyjny, słyszałem gdzieś plotkę że Czesi czepiają się (czepianie ma finansowy wymiar) nawigacji mocowanych do szyby czołowej. Prawda to czy fałsz?
Nie chcę być moderatorem, nie chcę być sędzią LOKu czy innego ZBOWiDu. Wystarczy mi że będę lepił modele.
Re: Kartka z wakacji.
Prawdę Jacuś prawisz.
O tych nawigacjach oczywiście.
Pepiki i Słowaki
Dwa lata temu mniej więcej na Słowację pomykałem. Przez Jurgów.
Jakieś 2 - 3 km za granica w czarnej dupie, środku nicości stał se patrol. Znaczy sie ograniczenie do 30 km/h było. Prędkość hulajnogi inaczej mówiąc.
No to ja się grzecznie bujam, furak prawie do asfaltu się przykleił taka żówia prędkość była.
A słowacki policmajster żurawia mi przez szybę zapuszcza gdzie to niby nawigacja wisi.
grzecznie u koleżanki na kolanach leżała.
Znaczy się mogą się czepiać, oczywiście miedzy innymi. Nawigacji na przedniej szybie, pasiorów i uuuuuuuuuuuuuwwwwwwwwwwwaaaaaaaaaaaaaaggggggggggggaaaaa.
Dwóch kamizelek odblaskowych.
Bo u niech trza mieć dla szoferaka i jednego pasażera.
Ot taki sobie mają wymóg.
A z tą wycieczką to fajna była przygoda.
Bo to w czerwcu było.
30 stopni w cieniu, żar się leje i po plecach spływa.
My obowiązkowo na letniaka. Galotki z palmami, koszulki jak u Cejrowskiego, białe skarpetki i klapki Kubota.
No i przez te góry się bujamy, znaczy się Tatry.
A tu na jakiejś przełączy ja na pokładowy termometr a on pokazuje, że na zewnątrz to ledwie 8 stopni jest. Bo w jakąś chmurkę żeśmy wjechali.
Kurna olek, jak se wtedy pomyślałem, że w razie jak by co to trzeba na zewnątrz wyłazić to mnie zimny pot oblał.
Ale śmy się przez te chmurkie przebujali i w dolince sie cieplutko zrobiło.
A w ogóle te Słowaki to troszku tacy śmieszni sa.
Bujałem się dobre 100 km przez nich i tylko jeden bilbord przy drodze widziałem. I to jeszcze wyborczy.
Kwatere żesmy mieli w takiej nowo zbudowanej kolibie. Po ludzku bacówka.
Znaczy się duża sala i kilka pokoików na pięterku. Myślę se, do wiochy dojade to przeca bedzie jakiś afisz reklama czy coś. No bo jak nowe to reklamowac sie trza, no nie.
A tu lipa.
I musiałem się jakiś babinek podpytywać gdzie to niby jest.
A że języki nasze podobne z lekka tośmy się dogadali.
A jak wieczorkiem była kolacyjka to nie powiem, przy gorzale to ja już całkiem poprawnie po słowacku gadałem.
Bez problemy śmy sie dogadywali.
Tyle tylko, że oni cały czas polewali.
Ja im grzecznie, że chlanie gorzały to nie wyścigi.
A oni mi że ja Polak przeca a marudze. Dziwny jakiś taki.
O tych nawigacjach oczywiście.
Pepiki i Słowaki
Dwa lata temu mniej więcej na Słowację pomykałem. Przez Jurgów.
Jakieś 2 - 3 km za granica w czarnej dupie, środku nicości stał se patrol. Znaczy sie ograniczenie do 30 km/h było. Prędkość hulajnogi inaczej mówiąc.
No to ja się grzecznie bujam, furak prawie do asfaltu się przykleił taka żówia prędkość była.
A słowacki policmajster żurawia mi przez szybę zapuszcza gdzie to niby nawigacja wisi.
grzecznie u koleżanki na kolanach leżała.
Znaczy się mogą się czepiać, oczywiście miedzy innymi. Nawigacji na przedniej szybie, pasiorów i uuuuuuuuuuuuuwwwwwwwwwwwaaaaaaaaaaaaaaggggggggggggaaaaa.
Dwóch kamizelek odblaskowych.
Bo u niech trza mieć dla szoferaka i jednego pasażera.
Ot taki sobie mają wymóg.
A z tą wycieczką to fajna była przygoda.
Bo to w czerwcu było.
30 stopni w cieniu, żar się leje i po plecach spływa.
My obowiązkowo na letniaka. Galotki z palmami, koszulki jak u Cejrowskiego, białe skarpetki i klapki Kubota.
No i przez te góry się bujamy, znaczy się Tatry.
A tu na jakiejś przełączy ja na pokładowy termometr a on pokazuje, że na zewnątrz to ledwie 8 stopni jest. Bo w jakąś chmurkę żeśmy wjechali.
Kurna olek, jak se wtedy pomyślałem, że w razie jak by co to trzeba na zewnątrz wyłazić to mnie zimny pot oblał.
Ale śmy się przez te chmurkie przebujali i w dolince sie cieplutko zrobiło.
A w ogóle te Słowaki to troszku tacy śmieszni sa.
Bujałem się dobre 100 km przez nich i tylko jeden bilbord przy drodze widziałem. I to jeszcze wyborczy.
Kwatere żesmy mieli w takiej nowo zbudowanej kolibie. Po ludzku bacówka.
Znaczy się duża sala i kilka pokoików na pięterku. Myślę se, do wiochy dojade to przeca bedzie jakiś afisz reklama czy coś. No bo jak nowe to reklamowac sie trza, no nie.
A tu lipa.
I musiałem się jakiś babinek podpytywać gdzie to niby jest.
A że języki nasze podobne z lekka tośmy się dogadali.
A jak wieczorkiem była kolacyjka to nie powiem, przy gorzale to ja już całkiem poprawnie po słowacku gadałem.
Bez problemy śmy sie dogadywali.
Tyle tylko, że oni cały czas polewali.
Ja im grzecznie, że chlanie gorzały to nie wyścigi.
A oni mi że ja Polak przeca a marudze. Dziwny jakiś taki.
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
Re: Kartka z wakacji.
no cos w tym jest. ja niespełna rok temu przez słowację jadąc tez w zasadzie wielu nie dostrzegłem. najwiecej było w bratysławie- reklamujących koncert rubika. tak, tego od klaskania i dżejpimac eyka pisze:Bujałem się dobre 100 km przez nich i tylko jeden bilbord przy drodze widziałem. I to jeszcze wyborczy.
Re: Kartka z wakacji.
Mam rozumieć że nawigacja przymocowana do szyby czołowej jest be?
Na Słowacji to chyba trzeba mieć komplet żarówek?
Na Słowacji to chyba trzeba mieć komplet żarówek?
Nie chcę być moderatorem, nie chcę być sędzią LOKu czy innego ZBOWiDu. Wystarczy mi że będę lepił modele.
Re: Kartka z wakacji.
Tak jest beJBZ pisze:Mam rozumieć że nawigacja przymocowana do szyby czołowej jest be?
Dodatkowo dwie kamizelki i prawie dwa razy większą apteczkę.JBZ pisze:Na Słowacji to chyba trzeba mieć komplet żarówek?
Re: Kartka z wakacji.
mac eyka pisze:Tak jest beJBZ pisze:Mam rozumieć że nawigacja przymocowana do szyby czołowej jest be?
To z jakim mocowaniem oni to u siebie sprzedają?
No dobra, a jak ktoś ma ksenony to też ma je wozić?mac eyka pisze:Dodatkowo dwie kamizelki i prawie dwa razy większą apteczkę.JBZ pisze:Na Słowacji to chyba trzeba mieć komplet żarówek?
Re: Kartka z wakacji.
Jak żyłem w komunie to myslałem, że to jest szczyt głupoty (a był).
Teraz tylko czekam kiedy znormalizują noworodki i wszystko co nie będzie normy trzymało będzie utylizowane. To chyba będzie moment kiedy człowiek zrozumie, że spierdolił setki tysięcy lat ewolucji Przez potrzebę kontroli nad drugim człowiekiem.
Teraz tylko czekam kiedy znormalizują noworodki i wszystko co nie będzie normy trzymało będzie utylizowane. To chyba będzie moment kiedy człowiek zrozumie, że spierdolił setki tysięcy lat ewolucji Przez potrzebę kontroli nad drugim człowiekiem.
Re: Kartka z wakacji.
Co do tej nawigacji na Słowacji to mniej więcej wygląda to tak:
""Zgodnie z § 4 ustęp 6 Rozporządzenia Ministerstwa Transportu, Poczty i Telekomunikacji Republiki Słowackiej nr. 464/2009, które weszło w życie 20 listopada 2009 r. systemów nawigacyjnych i podobnych do nich urządzeń, przymocowanych do przedniej szyby za pomocą przyssawki lub innego podobnego urządzenia nie wolno umieszczać w polu widzenia kierowcy.""
Chyba najprościej nawigację przykleić do bocznej szyby od strony pasażera. Troszku nie wygodnie ale trudno.
Przy okazji jeśli masz coś podwieszone pod lusterkiem w kabinie to też jest to be.
No i chyba przyciemniane szyby nie wchodzą w grę.
No i bardzo ważna rzecz. W Pepiczkowie trzeba uważać bardzo na policmajtrów. Oni cały czas lubują się we wsadzaniu naszym mandatów "za niewinność".
""Zgodnie z § 4 ustęp 6 Rozporządzenia Ministerstwa Transportu, Poczty i Telekomunikacji Republiki Słowackiej nr. 464/2009, które weszło w życie 20 listopada 2009 r. systemów nawigacyjnych i podobnych do nich urządzeń, przymocowanych do przedniej szyby za pomocą przyssawki lub innego podobnego urządzenia nie wolno umieszczać w polu widzenia kierowcy.""
Chyba najprościej nawigację przykleić do bocznej szyby od strony pasażera. Troszku nie wygodnie ale trudno.
Przy okazji jeśli masz coś podwieszone pod lusterkiem w kabinie to też jest to be.
No i chyba przyciemniane szyby nie wchodzą w grę.
No i bardzo ważna rzecz. W Pepiczkowie trzeba uważać bardzo na policmajtrów. Oni cały czas lubują się we wsadzaniu naszym mandatów "za niewinność".
