Janusz, nie wiem jak Ci to napisać już
Dla mnie nie każda jedna struktura musi być homogeniczna i musi być miniaturą całej danej społeczności. Jak coś jest dla każdego, to jest do niczego. Jak próbujesz zrobić dobrze wszystkim, to żadnej frakcji tak naprawdę nie zadowolisz. Jak próbujesz zebrać ogół ludzi o różnych przekonaniach, jednym i drugim po trochu zabrać dla wspólnego dobra i ogłosić manifest, że stworzyłeś miejsce wzajemnego szacunku dla każdego, to albo trzymasz to krótko za ryj, albo zaraz masz burdy silnych charakterów - antagonistów, którzy uważają, że choć szlachetnym jest przyznać każdemu trochę racji, to jednak jedna racja jest lepsza. Zauważyli to dawno koledzy z MR, zauważono to i tutaj. To się nie sprawdza po prostu.
Jeżeli ktoś skupia się w jakiejś grupie, to dlatego, że nie chce, żeby mu tłumaczyć i przekonywać, że może nie ma racji, a może poznał tylko część prawdy, a może inni nie są wcale tacy źli, za jakich ich uważa. A może, że szanuję jego poglądy ale chcę, żeby miał świadomość, że ja mam inne zdanie. I jest dla mnie logiczne, że nie będę mówił do fanów górskich wycieczek, że wybrali sobie fajne hobby, choć ja uważam, że lepiej jest jechać nad morze. Bo co ich to niby obchodzi?
Nie istnieje w obrębie tego typu przekonań jedna prawda absolutna, która spaja wszystkich i wszystkich tak samo zadowala. Jak pójdziesz w którąkolwiek ze stron, to ktoś przestanie być zadowolony. Typowa równowaga Pareto. Dlatego akceptuję te podziały i nie widzę sensu przekonywania nikogo do otwierania się na sprawę szerzej.