O z tym pierdoleniem o szopenie na dworzu to już wiem co jest grane.
O długość palenia.
Bo jak się popierdala na zwykłego szluga to wiadomo kiedy koniec. Znaczy się skończy się fajek, znaczy się czas wracać.
A z tym szlugiem RC to już tak łatwo nie jest.
No bo kiedy skończyć jak ciągle działa.
Toż to żeby cała bateria padła to kilka godzin trzeba. A jak się lipola założy to pewno i cały dzień z bani.
Są tu e-palacze?
Re: Są tu e-palacze?
O ile niezbyt dziwi mnie nagonka na e-papierosy w mediach, bo maczają w tym palce koncerny tytoniowe i farmaceutyczne, które panicznie obawiają się zmniejszenia dochodów, to też jestem zaskoczony reakcjami i złośliwością zwykłych palaczy. To chyba właśnie taka mentalność grupy - "on nas zdradził, ubyło nas, trzeba napiętnować"
Poza tym kojarzy mi się to z prowincjonalnym strachem przed nowością. Najłatwiej obśmiać i wykpić. Jeszcze niedawno człowiek rozmawiający przez komórkę na ulicy budził zdziwienie. I co?
I te argumenty, że niebezpieczne, bo niezbadane, i jeszcze poprzekręcane i wyssane z palca informacje w prasie, pisane przez kretynów, którzy ni widzieli efajka na oczy i tłumaczą na dodatek artykuły z anglojęzycznej prasy przy pomocy translatora Google. Jednocześnie zagłusza się prawdziwy problem, tak, jakby palenie analogów nie było szkodliwe i nie było to udowodnione. Krzyk, ze to niebezpieczne i niezbadane - na jakiej podstawie twierdzenie, że niebezpieczne, skoro niezbadane?! - i wmawianie ludziom, że inhalacja gliceryny i aromatów jest gorsza od palenia zwykłych papierosów, to w kurwę jebany skandal i hipokryzja!
Poza tym kojarzy mi się to z prowincjonalnym strachem przed nowością. Najłatwiej obśmiać i wykpić. Jeszcze niedawno człowiek rozmawiający przez komórkę na ulicy budził zdziwienie. I co?
I te argumenty, że niebezpieczne, bo niezbadane, i jeszcze poprzekręcane i wyssane z palca informacje w prasie, pisane przez kretynów, którzy ni widzieli efajka na oczy i tłumaczą na dodatek artykuły z anglojęzycznej prasy przy pomocy translatora Google. Jednocześnie zagłusza się prawdziwy problem, tak, jakby palenie analogów nie było szkodliwe i nie było to udowodnione. Krzyk, ze to niebezpieczne i niezbadane - na jakiej podstawie twierdzenie, że niebezpieczne, skoro niezbadane?! - i wmawianie ludziom, że inhalacja gliceryny i aromatów jest gorsza od palenia zwykłych papierosów, to w kurwę jebany skandal i hipokryzja!
Re: Są tu e-palacze?
Ja mam tak, że zapalam i się biorę za robotę. Za chwilę patrzę, a peta już nie ma. Czysty idiotyzm, jestem biernym palaczem własnych petów. Dopiero po kilku takich numerach przerywam robotę żeby sobie "porządnie zapalić".Robert P pisze:Skąd ja to znamtankmania pisze:Jak siedzę w piwnicy i dłubię to odpalam co 15 minutW końcu wychodziło na to, że bardziej jarałem niż dłubałem. Jakoś nie umiem coś robić z fajkiem w ustach.
Z drugiej strony nie wyobrażam sobie jak mogę robić i nie zapalić, ale kiedyś sobie nie wyobrażałem jak mogę włączyć film, nalać drinka i nie zapalić. Okazało się po dwóch miesiącach, że nie ma żadnego problemu.
Re: Są tu e-palacze?
Taka konkluzja świadczy tylko o tym, że sam czujesz się "inny". Parafrazując ponieważ coś zmieniłeś, to chcesz wszystkim dookoła udowodnić, że postapiłeś słusznie. Właściwie najlepiej byś się czuł jakby wszyscy zrobili tak samo. Dlatego proste wnioski o braku uzasadnień o mniejszej szkodliwości odbierasz jako atak.mart72 pisze: to też jestem zaskoczony reakcjami i złośliwością zwykłych palaczy. To chyba właśnie taka mentalność grupy - "on nas zdradził, ubyło nas, trzeba napiętnować"![]()
Poza tym kojarzy mi się to z prowincjonalnym strachem przed nowością. Najłatwiej obśmiać i wykpić. Jeszcze niedawno człowiek rozmawiający przez komórkę na ulicy budził zdziwienie. I co?
Re: Są tu e-palacze?
Właśnie dlatego, zanim się za coś wezmę, to sobie myślę, że najpierw zapalę, uspokoję łapki żeby się zbytnio nie trzęsły. Zaczynam coś robić i sobie myślę, że trza zapalić, co by czegoś nie schrzanić. Jak skończę jarać, to znowu coś zrobię i za chwilę sobie myślę, że trzeba tą robotę opalić, choć mało co się zrobiło....i tak w kółko Macieju....tankmania pisze:Ja mam tak, że zapalam i się biorę za robotę. Za chwilę patrzę, a peta już nie ma
A propos zdrowia...
http://pl.wikipedia.org/wiki/E-papieros
Re: Są tu e-palacze?
Stwierdzam, co widzę i odczuwam, ale widocznie wiesz lepiej, co mam w głowie. Klasyczne odwracanie kota ogonemtankmania pisze:Taka konkluzja świadczy tylko o tym, że sam czujesz się "inny". Parafrazując ponieważ coś zmieniłeś, to chcesz wszystkim dookoła udowodnić, że postapiłeś słusznie. Właściwie najlepiej byś się czuł jakby wszyscy zrobili tak samo. Dlatego proste wnioski o braku uzasadnień o mniejszej szkodliwości odbierasz jako atak.mart72 pisze: to też jestem zaskoczony reakcjami i złośliwością zwykłych palaczy. To chyba właśnie taka mentalność grupy - "on nas zdradził, ubyło nas, trzeba napiętnować"![]()
Poza tym kojarzy mi się to z prowincjonalnym strachem przed nowością. Najłatwiej obśmiać i wykpić. Jeszcze niedawno człowiek rozmawiający przez komórkę na ulicy budził zdziwienie. I co?
Re: Są tu e-palacze?
Ciekawe jest podejście poszczególnych państw do efajek.
W Europie generalnie legalne i fajowo.
Znaczy się obostrzenia i zakazy są w Finlandii i Danii. W obu wypadkach nie wolno sprzedawać wkładów. Użytkować można oczywiście.
Ale już w Kanadzie czy Australii eszlugi są be i jest całkowity zakaz ich sprzedawania.
W uesa chyba tak trochę można i trochę nie. Bo łapę trzyma na temacie jakaś agencja od szamańska i leków.
A oni raz dopuszczają a raz zatrzymują transporty.
U nas jest hajlajf bo latarki można ciągnąć wszędzie.
Dlatego ja bidulek tych moich koleszków z biura "popalających" te fajki RC to co najwyżej mogę papierami obrzucać ale za fraś z pokoju wywalić to już nie.
W Europie generalnie legalne i fajowo.
Znaczy się obostrzenia i zakazy są w Finlandii i Danii. W obu wypadkach nie wolno sprzedawać wkładów. Użytkować można oczywiście.
Ale już w Kanadzie czy Australii eszlugi są be i jest całkowity zakaz ich sprzedawania.
W uesa chyba tak trochę można i trochę nie. Bo łapę trzyma na temacie jakaś agencja od szamańska i leków.
A oni raz dopuszczają a raz zatrzymują transporty.
U nas jest hajlajf bo latarki można ciągnąć wszędzie.
Dlatego ja bidulek tych moich koleszków z biura "popalających" te fajki RC to co najwyżej mogę papierami obrzucać ale za fraś z pokoju wywalić to już nie.
Re: Są tu e-palacze?
Oczywiście, że tak i nawet tego nie ukrywam.mart72 pisze: Klasyczne odwracanie kota ogonem
Każdy kot właśnie ma dwa końce, Ty stwierdzasz to co widzisz, ale własnie to jest tylko Twój obraz "on nas zdradził, ubyło nas, trzeba napiętnować". Czyż sam nie stwierdzasz co mają w głowie?
Re: Są tu e-palacze?
Spokojnie, uregulują tak jak krzywiznę ogórka i ser na placu.mac eyka pisze:U nas jest hajlajf bo latarki można ciągnąć wszędzie.
Re: Są tu e-palacze?
A za co? Jeśli się obawiasz, że Cię trują, to zwróć im uwagę. Powinni uszanować Twoje zdanie, przynajmniej w teorii. Jeśli jestem w nowym miejscu, pytam, czy będzie przeszkadzać, jeśli będę "kurzyć". Czasem są obiekcje i się wstrzymuję. Spytałem w pracy, nie było sprzeciwu i "kopcę". To nie tylko kwestia przepisów, też kulturymac eyka pisze: Dlatego ja bidulek tych moich koleszków z biura "popalających" te fajki RC to co najwyżej mogę papierami obrzucać ale za fraś z pokoju wywalić to już nie.
