cacka w błocie
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
-
Jaho63
Re: cacka w błocie
Najbardziej podobał mi się Kawulec. Że tez gąsienice ruszyły po tylu latach leżenia w wodzie.
-
Slash
Re: cacka w błocie
Skoro wcześniej przy nie wiele lepszej kondycji technicznej się kręciły to czemu teraz niby nie 
-
Jaho63
Re: cacka w błocie
No, dla mnie to było zaskoczeniem. Co by nie mówić o ruskiej technice.Slash pisze:Skoro wcześniej przy nie wiele lepszej kondycji technicznej się kręciły to czemu teraz niby nie
Ale muszę powiedzieć, że z przyjemnością oglądałem te operacje. Znam z autopsji takie akcje, stosowanie wielokrążków do przesuwania kilkudziesięciotonowych elementów. Szczególnie ciekawa akcja z tym T-34. Wcześniej powinni go obracać na podwozie. Byłem przekonany, że tak jak go ciągnęli, że lufę zniszczą.
Re: cacka w błocie
Juz kiedys widzialem film z wyciagania chyba Stuga z blota i ta sama sytuacja- gasieniece i kola normalnie pracowaly, jakby dopiero wyjechal z fabryki, tak, ze to nie tylko wschodnia technika. Wydaje mi sie, ze pojazd zatopiony w bagnie, gdzie nie ma powietrza bedzie dobrze zachowany.
Re: cacka w błocie
Nie tylko pojazd ale w bagnie mogla by się nawet zachować załoga. Generalnie masz rację - brak dostepu powietrza powoduje że rzeczy dobrze się zachowują. Podobnie się dzieje w miejscach gdzie jest bardzo niska wilgotność powietrza.Siara pisze:Wydaje mi sie, ze pojazd zatopiony w bagnie, gdzie nie ma powietrza bedzie dobrze zachowany.
-
Jaho63
Re: cacka w błocie
No, co do bagna to nie wiem, ale pewnie mogło mniej korodować wszystko. Ale ten KW normalnie w wodzie pływał i choć te wszystkie oringi mogły wody do osi, wałów nie dopuścić, to jednak 50 lat obróbki wodnej powinno zacementować kolosa.
Z drugiej strony ta waga, kiedy już ją ruszysz, to równie potężne działała na koła i gąsienice.
Z drugiej strony ta waga, kiedy już ją ruszysz, to równie potężne działała na koła i gąsienice.
-
Slash
Re: cacka w błocie
Janusz, a może w CCCP czołgi wydobywa się gotowe z ziemi tak jak inne surowce potrzebna dla prowadzenia wojny 
Re: cacka w błocie
Tego typu operacja wydobycia to spory wysiłek jest.
Angażuje środki i ludków.
Ale wymaga ludzi o chyba stalowych nerwach.
No bo i praca z potężnymi klockami metalu, jakaś pęknięta lina i po zawodach.
No i sama faza końcowa.
Jak już czołgik wyciągnięty to karszerkiem popsikać a później jeden koleszka hops do środeczka i tak chyba nie wie czy nie usiądzie na kolankach jakiemuś zmurszałemu Wańce.
Nerwy trzeba mieć stalowe.
No i jeszcze kwestia odszukania takiego bydlaka.
Zapewne to lata poszukiwań, biegania z wykrywaczem metalu i chlupania się w błocku.
A na koniec jak już porządnie zapiszczy to nie do końca wiadomo, czy kopiąc łopatą natrafi się na Teciaka, Panzer cztery a może jakąś bombke A co ją z Czerwonego Października na wiwat wystrzelili i im z kursu zeszła i w bagno pac na wiele lat zanurkowała.
Życie odkrywcy w Putinlandzie to ciekawym być musi. I jakiś tam Indiana John to się chyba z lekka chowa.
Angażuje środki i ludków.
Ale wymaga ludzi o chyba stalowych nerwach.
No bo i praca z potężnymi klockami metalu, jakaś pęknięta lina i po zawodach.
No i sama faza końcowa.
Jak już czołgik wyciągnięty to karszerkiem popsikać a później jeden koleszka hops do środeczka i tak chyba nie wie czy nie usiądzie na kolankach jakiemuś zmurszałemu Wańce.
Nerwy trzeba mieć stalowe.
No i jeszcze kwestia odszukania takiego bydlaka.
Zapewne to lata poszukiwań, biegania z wykrywaczem metalu i chlupania się w błocku.
A na koniec jak już porządnie zapiszczy to nie do końca wiadomo, czy kopiąc łopatą natrafi się na Teciaka, Panzer cztery a może jakąś bombke A co ją z Czerwonego Października na wiwat wystrzelili i im z kursu zeszła i w bagno pac na wiele lat zanurkowała.
Życie odkrywcy w Putinlandzie to ciekawym być musi. I jakiś tam Indiana John to się chyba z lekka chowa.
