Heinkell
Re: Heinkell
I jak wrażenia?Marek Naja pisze:No i postanowiłem, że taki zrobię więc siadłem sobie dziś i zrobiłem.
Poczułeś się mistrzem? Będziesz jeszcze gadał z plebsem? Każesz wszystkim takie robić?
I najważniejsze. Dużo to trudniejsze od malowania?
Mogę przenieść wątek do "w trakcie budowy"?
-
Marek Naja
- Posty: 136
- Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50
Re: Heinkell
No był taki moment, że już prawie czułem tą modelarską wyższość kiedy stałem przy stoisku z masełkami tudzież jogurtami i zaglądałem pod wieczka podpatrując jaka tam folia jest
Pomyślałem sobie ale modelarski czad, będzie smakowita na fotelu... Skończyło się jednak na starej dobrej folii kwiaciarskiej. Co trudniejsze? Wiesz, to składanie czy nawet w tym przypadku przerabianie, to dla mnie ot taka bułka z masłem. Nie widzę w tym nic trudnego. Kiedyś tak ale nawet wtedy wynikało, to głównie z dużo uboższego warsztatu narzędzi i przydatnych materiałów. Jak już takowy się ma, to te wszystkie popierdułki robi się z marszu, a jedynym problemem jest w zasadzie materiał źródłowy. Ten fotelik jest przecież zrobiony na oko z paru zdjęć. Natomiast malowanko, to zawsze jest większy fun, przynajmniej dla mnie. Boże, jak ja uwielbiam ten moment jak już moge stwierdzić, że wszystko jest powklejane i mogę zacząć malować. Czuję się wtedy jakbym wyruszał w podróż w wielkie nieznane, bo niestety nie rozpisuję sobie planu malowania ale to malowanie jest zawsze improwizacją, a efekt tylko z grubsza przewidywalny. Z tym, że tu też istotny jest warsztat, bo odpowiednie narzędzia pracy, farby itp. pozwala na więcej. Z tej improwizacja to mi się przypomina jak w Tenzanie taśma urwała mi farbę na granicy kolorów więc zamiast rozpaczać, wrzucać samolot do kreta itd. poszedłem w kierunku odrapań co wywołało falę krytyków znawców, że Tenzany się nie drapały. Fajnie było nawet na ten temat dyskutować, też był fun
A co do warsztatu, to niestety ale Heniek będzie opracowywany w zaciszu domowym z pewnych względów.
A co do warsztatu, to niestety ale Heniek będzie opracowywany w zaciszu domowym z pewnych względów.
Re: Heinkell
Rozumiem, a nawet się domyślam.Marek Naja pisze: A co do warsztatu, to niestety ale Heniek będzie opracowywany w zaciszu domowym z pewnych względów.
Re: Heinkell
Z punktu widzenia warsztatu i umiejetności jest przewidywalny nie licząc wypadków.Marek Naja pisze:Czuję się wtedy jakbym wyruszał w podróż w wielkie nieznane, bo niestety nie rozpisuję sobie planu malowania ale to malowanie jest zawsze improwizacją, a efekt tylko z grubsza przewidywalny. Z tym, że tu też istotny jest warsztat, bo odpowiednie narzędzia pracy, farby itp. pozwala na więcej. Z tej improwizacja to mi się przypomina jak w Tenzanie taśma urwała mi farbę na granicy kolorów więc zamiast rozpaczać, wrzucać samolot do kreta itd. poszedłem w kierunku odrapań...
Dla mnie cała nieprzewidywalność to dopasowanie stylu do sylwetki. Tutaj jest moment którego nie da się wyćwiczyć, tak jak umiejętności śpiewania.
Nie każdy bajer pasuje do kazdego samolotu i dlatego nawet z tych którzy w mojej ocenie robią super kilku tylko ma 99% skuteczności.
-
Marek Naja
- Posty: 136
- Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50
Re: Heinkell
Dokladnie o to mi chodziło, że mam jakieś ogólne przemyślenia jak chce pomalować, jakie sztuczki przećwiczyć, a ponieważ staram się próbować coś zmieniać, udoskonalać, to końcowy efekt może być różny. Nieraz nie jest zadowalający ale jako kolejny krok jest akceptowalny. Ostatni ruch przy modelu i szuruburu na półkę z przed oczu, bo i tak już od dawna myślę o innym modelu.