W tej kwestii nic się nie zmieniło. Nadal jest bee.Tomasz Mańkowski pisze:A tak apropos przepisów... przejeżdżanie rowerem na PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH, na zielonym świetle, to chyba zachowanie bee... nawet wedle aktualnych przepisów ( o ile pamiętam trzydzieści pięć lat temu, jak miałem zdawać na kartę rowerową, to pani milicjantka mówiła że to beee... )
Polskie Drogi
Re: Motur vs balszak
Re: Motur vs balszak
Co do tego beee za przejeżdżanie przez przejście to tak przy okazji to stówkę kosztuje.
Tomku prawidłowo zinterpretowałeś winowajczynie. Jak by przyjechała policja to "barbie" dostały by po mandaciku.
Ja miałem raz taki numer.
Jade sobie Puławską, swoim fajowym mega pierdolocikie z silnikiem o zawrotnej mocy 3.5 KM, i przy Malczaku zawrotkie w stronę Wilanowskiej chce zrobić (dla nietutejszych polecam goglemaps)
Jest czerwone co znaczy, że dla tak zwanych pieszych oznacza zielone
Więc dużo się nie namyślając ziu w poprzek tematu po przejściu popylam, no bo ja pirat drogowy jestem przeca.
A tu z Malczaka patrol wyjeżdża w superaśnej KijiSid.
To w miare normalne bo za rogiem tak zwana komenda jest.
Gostek w poprzek tak zwanego mojego kierunku ruchu staną, szybkie odsuną (szacun miał elektryczne lufciki) i mnie zapytowyje co ja tu za szobkie odwalam.
No ja oczywiście skruche wale, no taka praca, żona dzieci płaczą, na prezenty pod choinke trzeba zbierać, na kredyt i enefzet.
Tak zwana władza się zlitował, może z tej racji, że ich już parę razy spotkałem, na tak zwanym mieście i nawet o tej ich kiji żeśmy dywagowali przed jednym z bloków.
Ale mówi, żebym chociaż z moturu zlazł. No trudno. Dupsko żem ściągnął z kanapki. Oni se pojechali, ja dwa kroki zrobiłem i wio. No przeca skutera nie będe pchał jak silnik pracuje.
Tomku prawidłowo zinterpretowałeś winowajczynie. Jak by przyjechała policja to "barbie" dostały by po mandaciku.
Ja miałem raz taki numer.
Jade sobie Puławską, swoim fajowym mega pierdolocikie z silnikiem o zawrotnej mocy 3.5 KM, i przy Malczaku zawrotkie w stronę Wilanowskiej chce zrobić (dla nietutejszych polecam goglemaps)
Jest czerwone co znaczy, że dla tak zwanych pieszych oznacza zielone
Więc dużo się nie namyślając ziu w poprzek tematu po przejściu popylam, no bo ja pirat drogowy jestem przeca.
A tu z Malczaka patrol wyjeżdża w superaśnej KijiSid.
To w miare normalne bo za rogiem tak zwana komenda jest.
Gostek w poprzek tak zwanego mojego kierunku ruchu staną, szybkie odsuną (szacun miał elektryczne lufciki) i mnie zapytowyje co ja tu za szobkie odwalam.
No ja oczywiście skruche wale, no taka praca, żona dzieci płaczą, na prezenty pod choinke trzeba zbierać, na kredyt i enefzet.
Tak zwana władza się zlitował, może z tej racji, że ich już parę razy spotkałem, na tak zwanym mieście i nawet o tej ich kiji żeśmy dywagowali przed jednym z bloków.
Ale mówi, żebym chociaż z moturu zlazł. No trudno. Dupsko żem ściągnął z kanapki. Oni se pojechali, ja dwa kroki zrobiłem i wio. No przeca skutera nie będe pchał jak silnik pracuje.
A dalej mówi "Panie władzo" czy też "Panie gajowy" ?Tomasz Mańkowski pisze:I przy moim codziennym ubraniu to najgorszy wsiowy żulik mówi mi "dzień dybry" i usuwa się na bok
Re: Motur vs balszak
Chyba niejednoznaczna sytuacja. Piszesz, że staje, ale gdzie staje , bo nie wiem, czy dobrze kumam, niby na przejściu dla pieszych?Tomasz Mańkowski pisze: No i na jednym z nich taki "wypadek"...
Ja jadę sobie prosto, goście w furakach po prawej stoją ( bo mnie puszczają - no bo muszą ). "Miastowy" ( wedle definicji Maciejki ) na rowerku przebija się między nimi, wysuwa się na czoło, staje, i .... ZONK. Zostaje staranowany przez dwie nastolatki ( typu "różowa Barbie" ) prześmigujące przez przejście dla pieszych przed jego nosem...
W takim przypadku byłaby chyba współwina, choć mogę się mylić, bo jeśli zbliżasz się do przejścia dla pieszych, wyprzedzając pojazdy stojące już przed tym przejściem jesteś zobowiązany zachować szczególną ostrożność i chyba na dobrą sprawę, to nawet nie wolno ci wyprzedzić tego pojazdu stojącego już przed pasami. Chyba, że jest bezpiecznie więc możesz ruszyć, nie mniej jednak jeśli wyprzedzasz pojazd stojący przed pasami wymuszasz ewentualnie pierwszeństwo na pieszym, który w tym momencie mógł już się znaleźć na tym przejściu, więc oberwałbyś mandat jak nic. Ponieważ jednak rzecz się tyczy rowerzystki przejeżdżającej na rowerze przez to przejście dla pieszych, to zważywszy, że jej nie wolno, bo winna była z roweru zsiąść, ty zaś z kolei przeciskasz się pomiędzy stojącymi pojazdami, w tym stojącymi przed przejściem dla pieszych uznano by to prawdopodobnie jako współwina.
Mogę się mylić w ocenie, miałem kiedyś podobny przypadek, choć nie identyczny, jeśli się jednak mylę, to ktoś mnie pewnie poprawi.
Poza tym chyba wiele też zależy od tego na jakich policjantów trafisz.
Mnie się raz zdarzyło trafić na takich "uczonych", że kilkukrotnie musieli przez radio z centralą konsultować całe zajście, bo oni nie wiedzieli jak to zinterpretować, co i tak później rzeczoznawca z AC wyśmiał i podważył ich całą kretyńską interpretację na moją korzyść.
Re: Motur vs balszak
W tej sytuacji opisanej przez Tomaszka jest chyba jednak proste. Po pasach jeździć na wielocypedzie nie wypada więc mandacik musi być grany.
Jak przejeżdżasz przez przejście dla pieszych samochodem i "dostaniesz" łup" z boku od pedalarza to wina jest po stronie rowerzysty. Po prostu nie wolno wtargnąć na przejście i już.
Jak by lazł i prowadził rower to była by twoja wina. A jak jechał to jego.
Oczywiście nie dotyczy to przejścia dla pieszych z wyznaczonym przejazdem dla rowerów.
Oczywiście jest jeszcze sprawa jak "łup" będzie przez przejście. Choć tam pedalarz też ma przejebane.
Bo nie wolno robić drogi w poprzek.
Generalnie sprawa prostą jest. Jest ścieżka, jedziesz. Nie ma ścieżki idziesz.
Oczywiście nie dotyczy to ludków na rowerze Ukraina.
Jak przejeżdżasz przez przejście dla pieszych samochodem i "dostaniesz" łup" z boku od pedalarza to wina jest po stronie rowerzysty. Po prostu nie wolno wtargnąć na przejście i już.
Jak by lazł i prowadził rower to była by twoja wina. A jak jechał to jego.
Oczywiście nie dotyczy to przejścia dla pieszych z wyznaczonym przejazdem dla rowerów.
Oczywiście jest jeszcze sprawa jak "łup" będzie przez przejście. Choć tam pedalarz też ma przejebane.
Bo nie wolno robić drogi w poprzek.
Generalnie sprawa prostą jest. Jest ścieżka, jedziesz. Nie ma ścieżki idziesz.
Oczywiście nie dotyczy to ludków na rowerze Ukraina.
- Tomasz Mańkowski
- Posty: 576
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 14:55
- Lokalizacja: na południe od Warszawy
- Kontakt:
Re: Motur vs balszak
Sytuacja na mój gust jednoznaczna...marder pisze:Chyba niejednoznaczna sytuacja. Piszesz, że staje, ale gdzie staje , bo nie wiem, czy dobrze kumam, niby na przejściu dla pieszych?Tomasz Mańkowski pisze: No i na jednym z nich taki "wypadek"...
Ja jadę sobie prosto, goście w furakach po prawej stoją ( bo mnie puszczają - no bo muszą ). "Miastowy" ( wedle definicji Maciejki ) na rowerku przebija się między nimi, wysuwa się na czoło, staje, i .... ZONK. Zostaje staranowany przez dwie nastolatki ( typu "różowa Barbie" ) prześmigujące przez przejście dla pieszych przed jego nosem...
"Miastowy"na rowerku przebija się miedzy samochodami stojącymi przed przejściem, tak jak się należy, po ich prawej stronie ( czyli od krawężnika ) - znaczy, grzeczny, przepisowy jest...
Znajduje miejsce na "czole oczekującej kolumny" czyli z prawej strony auta na prawym pasie - oczywiście wysunięty maksymalnie do przodu, a więc pewnie ma przednie koło ma gdzieś na granicy zebry. I dostaje strzała z boku, bo "Barbie" wjeżdżając na zeberkę zahaczyła go niejako mimochodem...
"Dzień dybry, PANU"mac eyka pisze:A dalej mówi "Panie władzo" czy też "Panie gajowy" ?
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
Re: Motur vs balszak
zacznijmy od tego, ze poza pewnie istniejacymi, ale nielicznymi przypadkami, przepisy są znane tylko tym rowerzystom, którzy mają prawo jazdy (pomijam fakt, ze ci ostatni tez nie zawsze wiedzę mają aktualną i pełną).Czarny pisze:Trl, może pewne przyzwolenie społeczne w śród rowerzystów do łamania przepisów?
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
Re: Motur vs balszak
w sumie na tym zdaniu mozna było zakonczyc dyskusjęLejgo_inc pisze: Nie jestem przeciw jedno-, cztero- czy n-śladom. Jestem przeciw idiotom.
- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
Re: Motur vs balszak
tak apropos przykłądów, które przytoczyłes, to ja wielokroc zaobserwowałem na mogilskim, ze piesi z uporem maniaka łaża scieżkami rowerowymi, a rowerzyści pasjami wprost lubią poruszac sie traktami pieszymi..Czarny pisze:Jeżdżę i na rowerze i samochodem. Jestem jednak przeciwny budowaniu ścieżek rowerowych gdyż:
rowerzyści z nich nie korzystają. Kilka podstawowych przykładów z krakowa: [...]
inna sprawa, ja się ciągle zastanawiam jak to jest.. taka piastowska w krakowie. dosc szeroka. w godzinach szczytu dosc pełna, popołudniami i wieczorami na poły wymarła. łażąc wzdłuż niej na szopink do biedry zaobserwowałem pewną regułę. im wiekszy ruch na drodze tym wieksze parcie wśród rowerzystów, zeby jezdnią popierdalać. natomiast wieczorami, kiedy ruch przymiera, to całymi stadami po chodniku jadą. normalnie jak by sie umówili wszyscy
Re: Polskie Drogi
Instynkt stadny jak nic.KFS-miniatures pisze:tak apropos przykłądów, które przytoczyłes, to ja wielokroc zaobserwowałem na mogilskim, ze piesi z uporem maniaka łaża scieżkami rowerowymi, a rowerzyści pasjami wprost lubią poruszac sie traktami pieszymi..Czarny pisze:Jeżdżę i na rowerze i samochodem. Jestem jednak przeciwny budowaniu ścieżek rowerowych gdyż:
rowerzyści z nich nie korzystają. Kilka podstawowych przykładów z krakowa: [...]
inna sprawa, ja się ciągle zastanawiam jak to jest.. taka piastowska w krakowie. dosc szeroka. w godzinach szczytu dosc pełna, popołudniami i wieczorami na poły wymarła. łażąc wzdłuż niej na szopink do biedry zaobserwowałem pewną regułę. im wiekszy ruch na drodze tym wieksze parcie wśród rowerzystów, zeby jezdnią popierdalać. natomiast wieczorami, kiedy ruch przymiera, to całymi stadami po chodniku jadą. normalnie jak by sie umówili wszyscy
Re: Polskie Drogi
Nie. Po prostu w dzień jeżdżą do celu, a wieczorem bez celu.Arkady72 pisze:Instynkt stadny jak nic.KFS-miniatures pisze:tak apropos przykłądów, które przytoczyłes, to ja wielokroc zaobserwowałem na mogilskim, ze piesi z uporem maniaka łaża scieżkami rowerowymi, a rowerzyści pasjami wprost lubią poruszac sie traktami pieszymi..Czarny pisze:Jeżdżę i na rowerze i samochodem. Jestem jednak przeciwny budowaniu ścieżek rowerowych gdyż:
rowerzyści z nich nie korzystają. Kilka podstawowych przykładów z krakowa: [...]
inna sprawa, ja się ciągle zastanawiam jak to jest.. taka piastowska w krakowie. dosc szeroka. w godzinach szczytu dosc pełna, popołudniami i wieczorami na poły wymarła. łażąc wzdłuż niej na szopink do biedry zaobserwowałem pewną regułę. im wiekszy ruch na drodze tym wieksze parcie wśród rowerzystów, zeby jezdnią popierdalać. natomiast wieczorami, kiedy ruch przymiera, to całymi stadami po chodniku jadą. normalnie jak by sie umówili wszyscy



