Polskie Drogi

Niegroźnie
trl
Posty: 469
Rejestracja: ndz 24 cze 2012, 16:23
Kontakt:

Re: Motur vs balszak

Post autor: trl »

Tomasz Mańkowski pisze:A tak apropos przepisów... przejeżdżanie rowerem na PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH, na zielonym świetle, to chyba zachowanie bee... nawet wedle aktualnych przepisów ( o ile pamiętam trzydzieści pięć lat temu, jak miałem zdawać na kartę rowerową, to pani milicjantka mówiła że to beee... )
W tej kwestii nic się nie zmieniło. Nadal jest bee.
Obrazek
pl / en / fb
mac eyka
Posty: 202
Rejestracja: pn 25 cze 2012, 13:49

Re: Motur vs balszak

Post autor: mac eyka »

Co do tego beee za przejeżdżanie przez przejście to tak przy okazji to stówkę kosztuje.
Tomku prawidłowo zinterpretowałeś winowajczynie. Jak by przyjechała policja to "barbie" dostały by po mandaciku.

Ja miałem raz taki numer.
Jade sobie Puławską, swoim fajowym mega pierdolocikie z silnikiem o zawrotnej mocy 3.5 KM, i przy Malczaku zawrotkie w stronę Wilanowskiej chce zrobić (dla nietutejszych polecam goglemaps)
Jest czerwone co znaczy, że dla tak zwanych pieszych oznacza zielone
Więc dużo się nie namyślając ziu w poprzek tematu po przejściu popylam, no bo ja pirat drogowy jestem przeca.
A tu z Malczaka patrol wyjeżdża w superaśnej KijiSid.
To w miare normalne bo za rogiem tak zwana komenda jest.
Gostek w poprzek tak zwanego mojego kierunku ruchu staną, szybkie odsuną (szacun miał elektryczne lufciki) i mnie zapytowyje co ja tu za szobkie odwalam.
No ja oczywiście skruche wale, no taka praca, żona dzieci płaczą, na prezenty pod choinke trzeba zbierać, na kredyt i enefzet.
Tak zwana władza się zlitował, może z tej racji, że ich już parę razy spotkałem, na tak zwanym mieście i nawet o tej ich kiji żeśmy dywagowali przed jednym z bloków.
Ale mówi, żebym chociaż z moturu zlazł. No trudno. Dupsko żem ściągnął z kanapki. Oni se pojechali, ja dwa kroki zrobiłem i wio. No przeca skutera nie będe pchał jak silnik pracuje.

Tomasz Mańkowski pisze:I przy moim codziennym ubraniu to najgorszy wsiowy żulik mówi mi "dzień dybry" i usuwa się na bok
A dalej mówi "Panie władzo" czy też "Panie gajowy" ?
Rafał B
Posty: 1718
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 20:13

Re: Motur vs balszak

Post autor: Rafał B »

Tomasz Mańkowski pisze: No i na jednym z nich taki "wypadek"...
Ja jadę sobie prosto, goście w furakach po prawej stoją ( bo mnie puszczają - no bo muszą ). "Miastowy" ( wedle definicji Maciejki ) na rowerku przebija się między nimi, wysuwa się na czoło, staje, i .... ZONK. Zostaje staranowany przez dwie nastolatki ( typu "różowa Barbie" ) prześmigujące przez przejście dla pieszych przed jego nosem...
Chyba niejednoznaczna sytuacja. Piszesz, że staje, ale gdzie staje , bo nie wiem, czy dobrze kumam, niby na przejściu dla pieszych?
W takim przypadku byłaby chyba współwina, choć mogę się mylić, bo jeśli zbliżasz się do przejścia dla pieszych, wyprzedzając pojazdy stojące już przed tym przejściem jesteś zobowiązany zachować szczególną ostrożność i chyba na dobrą sprawę, to nawet nie wolno ci wyprzedzić tego pojazdu stojącego już przed pasami. Chyba, że jest bezpiecznie więc możesz ruszyć, nie mniej jednak jeśli wyprzedzasz pojazd stojący przed pasami wymuszasz ewentualnie pierwszeństwo na pieszym, który w tym momencie mógł już się znaleźć na tym przejściu, więc oberwałbyś mandat jak nic. Ponieważ jednak rzecz się tyczy rowerzystki przejeżdżającej na rowerze przez to przejście dla pieszych, to zważywszy, że jej nie wolno, bo winna była z roweru zsiąść, ty zaś z kolei przeciskasz się pomiędzy stojącymi pojazdami, w tym stojącymi przed przejściem dla pieszych uznano by to prawdopodobnie jako współwina.
Mogę się mylić w ocenie, miałem kiedyś podobny przypadek, choć nie identyczny, jeśli się jednak mylę, to ktoś mnie pewnie poprawi.

Poza tym chyba wiele też zależy od tego na jakich policjantów trafisz.
Mnie się raz zdarzyło trafić na takich "uczonych", że kilkukrotnie musieli przez radio z centralą konsultować całe zajście, bo oni nie wiedzieli jak to zinterpretować, co i tak później rzeczoznawca z AC wyśmiał i podważył ich całą kretyńską interpretację na moją korzyść.
mac eyka
Posty: 202
Rejestracja: pn 25 cze 2012, 13:49

Re: Motur vs balszak

Post autor: mac eyka »

W tej sytuacji opisanej przez Tomaszka jest chyba jednak proste. Po pasach jeździć na wielocypedzie nie wypada więc mandacik musi być grany.
Jak przejeżdżasz przez przejście dla pieszych samochodem i "dostaniesz" łup" z boku od pedalarza to wina jest po stronie rowerzysty. Po prostu nie wolno wtargnąć na przejście i już.
Jak by lazł i prowadził rower to była by twoja wina. A jak jechał to jego.
Oczywiście nie dotyczy to przejścia dla pieszych z wyznaczonym przejazdem dla rowerów.
Oczywiście jest jeszcze sprawa jak "łup" będzie przez przejście. Choć tam pedalarz też ma przejebane.
Bo nie wolno robić drogi w poprzek.
Generalnie sprawa prostą jest. Jest ścieżka, jedziesz. Nie ma ścieżki idziesz.
Oczywiście nie dotyczy to ludków na rowerze Ukraina.
Awatar użytkownika
Tomasz Mańkowski
Posty: 576
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 14:55
Lokalizacja: na południe od Warszawy
Kontakt:

Re: Motur vs balszak

Post autor: Tomasz Mańkowski »

marder pisze:
Tomasz Mańkowski pisze: No i na jednym z nich taki "wypadek"...
Ja jadę sobie prosto, goście w furakach po prawej stoją ( bo mnie puszczają - no bo muszą ). "Miastowy" ( wedle definicji Maciejki ) na rowerku przebija się między nimi, wysuwa się na czoło, staje, i .... ZONK. Zostaje staranowany przez dwie nastolatki ( typu "różowa Barbie" ) prześmigujące przez przejście dla pieszych przed jego nosem...
Chyba niejednoznaczna sytuacja. Piszesz, że staje, ale gdzie staje , bo nie wiem, czy dobrze kumam, niby na przejściu dla pieszych?
Sytuacja na mój gust jednoznaczna...
"Miastowy"na rowerku przebija się miedzy samochodami stojącymi przed przejściem, tak jak się należy, po ich prawej stronie ( czyli od krawężnika ) - znaczy, grzeczny, przepisowy jest...
Znajduje miejsce na "czole oczekującej kolumny" czyli z prawej strony auta na prawym pasie - oczywiście wysunięty maksymalnie do przodu, a więc pewnie ma przednie koło ma gdzieś na granicy zebry. I dostaje strzała z boku, bo "Barbie" wjeżdżając na zeberkę zahaczyła go niejako mimochodem...
mac eyka pisze:A dalej mówi "Panie władzo" czy też "Panie gajowy" ?
"Dzień dybry, PANU"
Obrazek
Awatar użytkownika
KFS-miniatures
Posty: 6382
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
Kontakt:

Re: Motur vs balszak

Post autor: KFS-miniatures »

Czarny pisze:Trl, może pewne przyzwolenie społeczne w śród rowerzystów do łamania przepisów?
zacznijmy od tego, ze poza pewnie istniejacymi, ale nielicznymi przypadkami, przepisy są znane tylko tym rowerzystom, którzy mają prawo jazdy (pomijam fakt, ze ci ostatni tez nie zawsze wiedzę mają aktualną i pełną).
Awatar użytkownika
KFS-miniatures
Posty: 6382
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
Kontakt:

Re: Motur vs balszak

Post autor: KFS-miniatures »

Lejgo_inc pisze: Nie jestem przeciw jedno-, cztero- czy n-śladom. Jestem przeciw idiotom.
w sumie na tym zdaniu mozna było zakonczyc dyskusję
Awatar użytkownika
KFS-miniatures
Posty: 6382
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
Kontakt:

Re: Motur vs balszak

Post autor: KFS-miniatures »

Czarny pisze:Jeżdżę i na rowerze i samochodem. Jestem jednak przeciwny budowaniu ścieżek rowerowych gdyż:

rowerzyści z nich nie korzystają. Kilka podstawowych przykładów z krakowa: [...]
tak apropos przykłądów, które przytoczyłes, to ja wielokroc zaobserwowałem na mogilskim, ze piesi z uporem maniaka łaża scieżkami rowerowymi, a rowerzyści pasjami wprost lubią poruszac sie traktami pieszymi..

inna sprawa, ja się ciągle zastanawiam jak to jest.. taka piastowska w krakowie. dosc szeroka. w godzinach szczytu dosc pełna, popołudniami i wieczorami na poły wymarła. łażąc wzdłuż niej na szopink do biedry zaobserwowałem pewną regułę. im wiekszy ruch na drodze tym wieksze parcie wśród rowerzystów, zeby jezdnią popierdalać. natomiast wieczorami, kiedy ruch przymiera, to całymi stadami po chodniku jadą. normalnie jak by sie umówili wszyscy
Awatar użytkownika
Arkady72
Posty: 1854
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 18:26
Lokalizacja: Nowogard

Re: Polskie Drogi

Post autor: Arkady72 »

KFS-miniatures pisze:
Czarny pisze:Jeżdżę i na rowerze i samochodem. Jestem jednak przeciwny budowaniu ścieżek rowerowych gdyż:

rowerzyści z nich nie korzystają. Kilka podstawowych przykładów z krakowa: [...]
tak apropos przykłądów, które przytoczyłes, to ja wielokroc zaobserwowałem na mogilskim, ze piesi z uporem maniaka łaża scieżkami rowerowymi, a rowerzyści pasjami wprost lubią poruszac sie traktami pieszymi..

inna sprawa, ja się ciągle zastanawiam jak to jest.. taka piastowska w krakowie. dosc szeroka. w godzinach szczytu dosc pełna, popołudniami i wieczorami na poły wymarła. łażąc wzdłuż niej na szopink do biedry zaobserwowałem pewną regułę. im wiekszy ruch na drodze tym wieksze parcie wśród rowerzystów, zeby jezdnią popierdalać. natomiast wieczorami, kiedy ruch przymiera, to całymi stadami po chodniku jadą. normalnie jak by sie umówili wszyscy
Instynkt stadny jak nic.
Obrazek
"Oprócz kobiet i dzieci..."
tankmania
Posty: 4010
Rejestracja: pt 22 cze 2012, 23:22
Lokalizacja: Raz na wozie, raz pod wozem.

Re: Polskie Drogi

Post autor: tankmania »

Arkady72 pisze:
KFS-miniatures pisze:
Czarny pisze:Jeżdżę i na rowerze i samochodem. Jestem jednak przeciwny budowaniu ścieżek rowerowych gdyż:

rowerzyści z nich nie korzystają. Kilka podstawowych przykładów z krakowa: [...]
tak apropos przykłądów, które przytoczyłes, to ja wielokroc zaobserwowałem na mogilskim, ze piesi z uporem maniaka łaża scieżkami rowerowymi, a rowerzyści pasjami wprost lubią poruszac sie traktami pieszymi..

inna sprawa, ja się ciągle zastanawiam jak to jest.. taka piastowska w krakowie. dosc szeroka. w godzinach szczytu dosc pełna, popołudniami i wieczorami na poły wymarła. łażąc wzdłuż niej na szopink do biedry zaobserwowałem pewną regułę. im wiekszy ruch na drodze tym wieksze parcie wśród rowerzystów, zeby jezdnią popierdalać. natomiast wieczorami, kiedy ruch przymiera, to całymi stadami po chodniku jadą. normalnie jak by sie umówili wszyscy
Instynkt stadny jak nic.
Nie. Po prostu w dzień jeżdżą do celu, a wieczorem bez celu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Niskie stężenie”