Grzegorz2107 pisze:Tytys, w tym zakreślonym przez Ciebie miejscu nie ma nitów.
Tego nie wiedziałem, ale w tej chwili samoloty z tego okresu nie stanowią obiektu moich zainteresowań, więc nie będę się doktoryzował na ich temat i fotek specjalnie dla tej dyskusji szukał też nie będę. Jeżeli temat Cię zainteresuje to sam znajdziesz, jeżeli nie to na pewno pojawi się tu jeszcze sporo fotek na których może coś będzie widać.
Grzegorz2107 pisze:...jeśli naprawdę uważasz, że trzeba mnie uświadomić.
Nie wiem, czy trzeba Cię uświadamiać, bo wypowiadasz się półsłówkami, że trudno się połapać czy posiadasz stosowną wiedzę, czy tylko chcesz się podroczyć. Takie wypowiedzi tylko prowokują do dyskusji nie na temat.
Wracając do tematu, fotek specjalnie szukał nie będę, chyba że trafię coś przez przypadek, to wrzucę. Przedstawię Ci to zjawisko "oralnie"
Otóż chodzi mi o "smolenie nitów" (tak to się nazywa w żargonie techników). Cała konstrukcja samolotu podczas lotu jest poddawana rozmaitym naprężeniom i drganiom. Nity tego nie wytrzymują i luzują się. Poruszając się w otworach wycierają się i powstaje pył (aluminiowy czy jakiś inny, zależy od materiału użytego do budowy). Poluzowane nity, patrząc gołym okiem zupełnie niczym nie różnią się od tych "sprawnych" nie poluzowanych więc ciężko stwierdzić, że coś jest nie tak. Szydło wychodzi z worka dopiero podczas lotu, kiedy woda wymywa ten pył, lub podczas mycia płatowca. Powstaje taka czarna smuga. To samo dotyczy łączenia blach (nieważne czy są łączone czołowo, czy na zakładkę). Zjawisko to jest bardzo przydatne, ponieważ tak jak już pisałem trudno "organoleptycznie" stwierdzić czy nit jest poluzowany, czy nie, a kiedy "smoli" wiadomo, że coś jest nie tak. W praktyce wygląda to tak, że jeżeli smolą nity mniej istotne i jest ich niewiele, nic się z tym nie robi, jeżeli są to nity na elementach siłowych i jest tego dużo, płatowiec nadaje się do remontu. Doskonały przykład smolenia to właśnie wszelkiej maści zapinki "dżusy" śruby. One smolą jeszcze bardziej, ale to wynika ze specyfiki takiego połączenia, jest ono luźniejsze niż połączenia nitowane. Prawdopodobnie uprzedzę twoje pytanie/ripostę i napiszę, że nie jest możliwe aby "smoliła" powiedzmy cała linia nitów. Taka sytuacja byłaby niedopuszczalna. Smolą zwykle pojedyncze sztuki. Tyle o przezabawnie cieknących nitach. Mam nadzieję, że jakoś w miarę logicznie wyjaśniłem o co mi chodzi.
Grzegorz2107 pisze:Widzisz Tytus, mam swój fanklub, który po prostu mnie ubóstwia.
Nie wiem czy zazdrościć, czy nie.
Grzegorz2107 pisze:Chcesz należeć do tej zabawnej, funczeredki, pokrywającej swoją ignorancję osobistymi wycieczkami?
Nie zrzeszam się w żadnych organizacjach jeżeli nie muszę ( patrz np. organizacja mająca charakter piramidy finansowej, czyli ZUS

) Dopóki jest to możliwe - rozmawiam. Jeżeli natomiast ktoś zalezie mi za skórę, nie muszę być członkiem żadnej organizacji, partii itp, żeby mu nawtykać, albo przypierdolić, więc proszę "nie sugierujcie mi"
