Strona 2 z 5

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 15:47
autor: Grzegorz2107
KFS-miniatures pisze:grzesiu, a ty naprawde masz tak wielki problem ze zrozumieniem niezwykle prostego przekazu, zebys spierdalał ze swoimi mądrościami do swojego warsztatu i nie pchał sie z nimi tam, gdzie cie o to nikt nie prosi? czy wręcz prosi, żebyś spierdalał?
dla ciebie składka będzie podwójna ;)

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 15:49
autor: tankmania
Grzegorz2107 pisze:No , a co w temacie Mustanga macido powiedzenia? :lol:

A co masz do powiedzenie w temacie Twoich umiejętności przekładających się na "doradzanie"? Ty zawsze sobie to cytujesz co tobie pasuje?


W kwestii Mustanga.
Czy to, że stoi miesiąc na "bocznicy" stwarza, że przestaje być samolotem?

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 16:01
autor: Grzegorz2107
tankmania pisze:
W kwestii Mustanga.
Czy to, że stoi miesiąc na "bocznicy" stwarza, że przestaje być samolotem?
Dobre pytanie.
To konkretne zdjęcie nie jest moim zdaniem dobrą referencją dla kogoś chcącego odwzorować ślady eksploatacji w modelu maszyny w bieżącej eksploatacji. Nic innego nie mam na myśli.
Te zabrudzenia nie powstały w wyniku działania samej maszyny, a w wyniku warunków zewnętrznych.
Dylemat czy to nity, wkręty , czy zapinki nie ma tu wielkiego znaczenia. Poza poznawczym.

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 16:05
autor: KFS-miniatures
Grzegorz2107 pisze:e zabrudzenia nie powstały w wyniku działania samej maszyny, a w wyniku warunków zewnętrznych.
a błoto na chodnikach na płącie to który mechanizm samolotu generuje? tak z ciekawosci pytam

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 16:11
autor: tankmania
Grzegorz2107 pisze: Te zabrudzenia nie powstały w wyniku działania samej maszyny, a w wyniku warunków zewnętrznych.
Jakie to ma znaczenie przy budowie modelu?

Grzegorz2107 pisze: To konkretne zdjęcie nie jest moim zdaniem dobrą referencją dla kogoś chcącego odwzorować ślady eksploatacji w modelu maszyny w bieżącej eksploatacji.
Dlaczego zakładasz patrząc na model, że ktoś miał zamiar zbudować maszynę eksploatowaną na bieżąco?

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 16:13
autor: TYTUS
Grzegorz2107 pisze:Tytys, w tym zakreślonym przez Ciebie miejscu nie ma nitów.
Tego nie wiedziałem, ale w tej chwili samoloty z tego okresu nie stanowią obiektu moich zainteresowań, więc nie będę się doktoryzował na ich temat i fotek specjalnie dla tej dyskusji szukał też nie będę. Jeżeli temat Cię zainteresuje to sam znajdziesz, jeżeli nie to na pewno pojawi się tu jeszcze sporo fotek na których może coś będzie widać.
Grzegorz2107 pisze:...jeśli naprawdę uważasz, że trzeba mnie uświadomić. :D
Nie wiem, czy trzeba Cię uświadamiać, bo wypowiadasz się półsłówkami, że trudno się połapać czy posiadasz stosowną wiedzę, czy tylko chcesz się podroczyć. Takie wypowiedzi tylko prowokują do dyskusji nie na temat.


Wracając do tematu, fotek specjalnie szukał nie będę, chyba że trafię coś przez przypadek, to wrzucę. Przedstawię Ci to zjawisko "oralnie" :D
Otóż chodzi mi o "smolenie nitów" (tak to się nazywa w żargonie techników). Cała konstrukcja samolotu podczas lotu jest poddawana rozmaitym naprężeniom i drganiom. Nity tego nie wytrzymują i luzują się. Poruszając się w otworach wycierają się i powstaje pył (aluminiowy czy jakiś inny, zależy od materiału użytego do budowy). Poluzowane nity, patrząc gołym okiem zupełnie niczym nie różnią się od tych "sprawnych" nie poluzowanych więc ciężko stwierdzić, że coś jest nie tak. Szydło wychodzi z worka dopiero podczas lotu, kiedy woda wymywa ten pył, lub podczas mycia płatowca. Powstaje taka czarna smuga. To samo dotyczy łączenia blach (nieważne czy są łączone czołowo, czy na zakładkę). Zjawisko to jest bardzo przydatne, ponieważ tak jak już pisałem trudno "organoleptycznie" stwierdzić czy nit jest poluzowany, czy nie, a kiedy "smoli" wiadomo, że coś jest nie tak. W praktyce wygląda to tak, że jeżeli smolą nity mniej istotne i jest ich niewiele, nic się z tym nie robi, jeżeli są to nity na elementach siłowych i jest tego dużo, płatowiec nadaje się do remontu. Doskonały przykład smolenia to właśnie wszelkiej maści zapinki "dżusy" śruby. One smolą jeszcze bardziej, ale to wynika ze specyfiki takiego połączenia, jest ono luźniejsze niż połączenia nitowane. Prawdopodobnie uprzedzę twoje pytanie/ripostę i napiszę, że nie jest możliwe aby "smoliła" powiedzmy cała linia nitów. Taka sytuacja byłaby niedopuszczalna. Smolą zwykle pojedyncze sztuki. Tyle o przezabawnie cieknących nitach. Mam nadzieję, że jakoś w miarę logicznie wyjaśniłem o co mi chodzi.
Grzegorz2107 pisze:Widzisz Tytus, mam swój fanklub, który po prostu mnie ubóstwia.
Nie wiem czy zazdrościć, czy nie.
Grzegorz2107 pisze:Chcesz należeć do tej zabawnej, funczeredki, pokrywającej swoją ignorancję osobistymi wycieczkami?
Nie zrzeszam się w żadnych organizacjach jeżeli nie muszę ( patrz np. organizacja mająca charakter piramidy finansowej, czyli ZUS :lol: ) Dopóki jest to możliwe - rozmawiam. Jeżeli natomiast ktoś zalezie mi za skórę, nie muszę być członkiem żadnej organizacji, partii itp, żeby mu nawtykać, albo przypierdolić, więc proszę "nie sugierujcie mi" ;)

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 17:29
autor: Grzegorz2107
TYTUS pisze: Nie wiem, czy trzeba Cię uświadamiać, bo wypowiadasz się półsłówkami, że trudno się połapać czy posiadasz stosowną wiedzę, czy tylko chcesz się podroczyć. Takie wypowiedzi tylko prowokują do dyskusji nie na temat.
Wystarczy zapytać. Szczerze mówiąc bawi mnie ten entuzjazm z Twojej i innych strony, zakładający jakby z góry co myślę i co uważam za słuszne. :D
Wracając do tematu, fotek specjalnie szukał nie będę, chyba że trafię coś przez przypadek, to wrzucę.
Nie musisz robić tego dla mnie, ja mam odpowiednie.
Tyle o przezabawnie cieknących nitach. Mam nadzieję, że jakoś w miarę logicznie wyjaśniłem o co mi chodzi.
Fachowo i precyzyjnie.

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 17:39
autor: Grzegorz2107
tankmania pisze:
Grzegorz2107 pisze: Te zabrudzenia nie powstały w wyniku działania samej maszyny, a w wyniku warunków zewnętrznych.
Jakie to ma znaczenie przy budowie modelu?

Grzegorz2107 pisze: To konkretne zdjęcie nie jest moim zdaniem dobrą referencją dla kogoś chcącego odwzorować ślady eksploatacji w modelu maszyny w bieżącej eksploatacji.
Dlaczego zakładasz patrząc na model, że ktoś miał zamiar zbudować maszynę eksploatowaną na bieżąco?
Tak wszystko zależy od konwencji. Każdy ma prawo wybrać swoją, lub nie wybierać żadnej. Nie spychaj dyskusji na tak ogólne pojęcia. Wypowiedziałem się na temat konkretnego zdjęcia i tyle.
Sprostowałem sugestię, że to przykład cieknących nitów. Jak chcesz z tego wyciągać inne wnioski , to już Twój wybór.

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 18:06
autor: tankmania
Grzegorz2107 pisze: Tak wszystko zależy od konwencji. Każdy ma prawo wybrać swoją, lub nie wybierać żadnej. Nie spychaj dyskusji na tak ogólne pojęcia. Wypowiedziałem się na temat konkretnego zdjęcia i tyle.
Nie stary, mam nadzieję, że nie sądzisz, że masz dookoła idiotów. Kontekst jest bardzo szeroki i wszystkie te dyskusje mają wspólną genezę. Cieknące i śmieszne nity na Spicie Arkadego, cieknące zapinki na Mustangu w stanie spoczynku, wyjasnienie cieknących nitów przez Tytusa, moje pytanie samolot "na bocznicy"...
To wszystko zatacza koło, a to, że Ty sobie (niby sprytnie) wyrywasz poszczególne kadry bo cały film psuje Twoją koncepcję i pokazuje jak często przeczysz sam sobie to tylko zagrywka.

Smutne jest to, że pewnie myslisz sobie jaki wielki z Ciebie cwaniak. Tak jak dziecko które zakryje głowę kocykiem i mysli, że go nie widać.




Tak to mniej więcej wygląda w zależności od potrzeby chwili:
Grzegorz2107 pisze:
tankmania pisze: Skąd wiesz jakie zamiary mają inni i co im przyświeca krytykując model...
A dlaczego mam wnikać w te zamiary? Widzę obraz. Mam swoje przemyślenia, piszę o nich.
Grzegorz2107 pisze: Tak wszystko zależy od konwencji. Każdy ma prawo wybrać swoją, lub nie wybierać żadnej.

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

: pt 14 wrz 2012, 21:02
autor: Grzegorz2107
tankmania pisze:
Nie stary, mam nadzieję, że nie sądzisz, że masz dookoła idiotów.
Może najwyżej paru niezdolnych do zrozumienia tematu dyskusji, a mających jakąś wielką potrzebę uczestniczenia w niej. Rozumiesz, nie mogę fanom zakazać pisania. Mają swój fun.
Paru innych, z którymi wymiana myśli i obserwacji daje mi korzyść . Może trochę przesadzam pisząc , że paru, tak czy inaczej bilans zerowy. Ja zawsze patrzę na jasne strony życia. Zero to lepiej niż minus.

Kontekst jest bardzo szeroki i wszystkie te dyskusje mają wspólną genezę.
Cieknące i śmieszne nity na Spicie Arkadego, cieknące zapinki na Mustangu w stanie spoczynku, wyjasnienie cieknących nitów przez Tytusa, moje pytanie samolot "na bocznicy"...
To wszystko zatacza koło, a to, że Ty sobie (niby sprytnie) wyrywasz poszczególne kadry bo cały film psuje Twoją koncepcję i pokazuje jak często przeczysz sam sobie to tylko zagrywka.
To nie chodziło Ci tylko o fotkę i nity? Trzeba było tak od razu, prosto z mostu pisać o co chodzi.
Jeszcze raz: Skorygowałem Twoją obserwację, wskazując na to, że to nie smolenie, ani zabawne cieknięcie nitów na tej fotce, co potwierdził w końcu Tytus, jako autorytet mający jak podejrzewam praktyczne doświadczenie w eksploatacji samolotów. Koniec tematu. Chcesz ciągnąć to w nieskończoność? Sprawa jest wyjaśniona i jaśniejsza nie będzie.
Smutne jest to, że pewnie myslisz sobie jaki wielki z Ciebie cwaniak. Tak jak dziecko które zakryje głowę kocykiem i mysli, że go nie widać.
Nie interesuje mnie co się Tobie w duszy gra, ani Twoje wyobrażenia. Polecam taką samą postawę wobec mnie.