Strona 2 z 16

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 01:25
autor: Jaho63
Paweł. Ja widzę, że źle to wszystko oceniłem.
Widzę, że jednak kolega ze Szwecji jest dla Was bardzo ważny. :lol: :lol: :lol:

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 03:15
autor: tankmania
O, i "mundrki" jak widzę z kryjówek wypełzają, pewnie też alarm odwołali.

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 07:34
autor: Arkady72
Spójrzcie na to "na zimno" - Grzesiu po prostu jak zawsze nie zawiódł :mrgreen: .

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 09:39
autor: Grzegorz2107
Jaho63 pisze: Ja widzę, że źle to wszystko oceniłem.:

Nie sądzę. Najwyżej trochę. ;)

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 09:52
autor: mac eyka
Kurna Olek dwa dni popierdalałem tym swoim demonem prędkości z trzy i pół konnym silnikiem Jamachy. Zero netu, rzucanie mięchem w porąbanych kierowców którzy próbują mnie zabić i uśmiechanie się do powalonych klientów aby sypneli z sakiewki choć złotóweczkę w ramach docenienia ciężkiego zawodu dostarczyciela szamy.
Dzisiaj właże na forum a tu jakiś armagedon czy inna wizytacja sanepidu.
To się grzecznie zapytowuje o co kaman.
Zrozumiałem, że w niedzielę grzesioczterycyferki miał pokazac zdjęcie modelu czy też innej stuningowanej łady.
Nie ukrywam, że jestem leniwy i mi się nie chce przeglądać tego wątku dłuższego od scenariusz em jak mdłości co się zowie na wyrku w psychiatryku czy jakoś tak. A pewnie w nim tkwi rozwiązanie tej zagadki.

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 11:13
autor: Grzegorz2107
mac eyka pisze:To się grzecznie zapytowuje o co kaman.
Zrozumiałem, że w niedzielę grzesioczterycyferki miał pokazac zdjęcie modelu czy też innej stuningowanej łady.
Nie ukrywam, że jestem leniwy i mi się nie chce przeglądać tego wątku dłuższego od scenariusz em jak mdłości co się zowie na wyrku w psychiatryku czy jakoś tak. A pewnie w nim tkwi rozwiązanie tej zagadki.
W istocie zabrałem się za budowanie modelu, motywacją było zrobienie prezentu żonie, bo kobieta kocha garbusy ( auta, nie ludzi z widocznym kalectwem) . Cała zagadka. Jak skończę, to tym razem pokażę, bo to może byc zabawne, mam na myśli reakcję mojego funklubu, która jak widzisz, czekała wiernie, ale daremnie, bo miałem rzeczywiście nadzieję uporac się z tym w miniony weekend. Teraz będę trochę przeciągał przyjemnośc...

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 11:27
autor: Czarny
Ciekawe czy i tym razem będzie kwestionowal brudzenie się spodu w porównaniu do real-samochodu :lol:

Nie wiem czy nazywanie tej grupy ludzi która najchętniej obiła by ci mordę za twoje głupie odzywki mozna nazywać funclubem, no chyba że ktoś jest sado.

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 11:45
autor: tankmania
Psychiatra skleił garbusa i postawił na półce z innymi modelami. Kiedy modele go zobaczyły zaczęły się z niego śmiać, że taki koślawy, że garbaty, że krzywo sklejony, że do dupy pomalowany. Po kilku dniach jeden z modeli zobaczył, że garbus płacze i zrobiło mu się go żal. "Idź do swojego modelarza- psychiatry i poproś żeby Cię poprawił" mówi, "niech poćwiczy malowanie, szlifowanie, niech zrobi tak żebyś był ładny".
Garbus uradowany pomysłem zaraz z rana poleciał do twórcy z problemem, Psychiatra zamknął się z nim w gabinecie i nie było go kilka godzin. Po jakimś czasie garbus wraca z powrotem na półkę, ale nie zmieniony, jaki był, taki jest. Model który mu doradzał pyta "i co? bo nie widzę zmian. dalej jesteś garbaty, krzywy i do dupy pomalowany". Garbus odpowiedział "no tak, dalej jestem garbaty i chujowy, ale teraz jestem z tego dumny!".

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 11:51
autor: Grzegorz2107
Czarny pisze:Ciekawe czy i tym razem będzie kwestionowal brudzenie się spodu w porównaniu do real-samochodu :lol:

Nie wiem czy nazywanie tej grupy ludzi która najchętniej obiła by ci mordę za twoje głupie odzywki mozna nazywać funclubem, no chyba że ktoś jest sado.

Nie będzie brudzenia.
Samochody bywają czyste.

Cóż zamiast obijac mi mordę musisz to w sobie tłamsic. Jak sobie z tym radzisz?
Jak w ogóle radzisz sobie w życiu z taką niską tolerancją na stres?

Re: armagedon..

: pn 01 paź 2012, 12:11
autor: Czarny
Bardzo dobrze sobie radzę. patrząc po komentarzach twoich pacjentów na to jak oceniają ciebie, to muszę powiedzieć, że zdecydowanie lepiej radze sobie w mojej profesji niż niż ty w swojej.

Aha, coś mi mówi, że znam też lepiej języki krajów do których jeżdżę niż ty ten jeden który miał przysporzyć ci góry złota.