Strona 2 z 3

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 12:03
autor: KFS-miniatures
mac eyka pisze:Zapewne to lata poszukiwań, biegania z wykrywaczem metalu i chlupania się w błocku.
raczej czytanie książek, studiowanie dokumentów, gazet i map, zdjeć lotniczych i satelitarnych oraz jeżdzenie po wiochach i robienie wywiadu śrdowiskowego.
mac eyka pisze:A na koniec jak już porządnie zapiszczy to nie do końca wiadomo
wiadomo wiadomo.

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 12:26
autor: mac eyka
Szczerze mówiąc nigdy nie byłem w lesie made in Mać Rasyja ale wydaje mi się, że opisy pisane i ustne to chyba nie zawsze pomagają. No bo jak taki Iwan wspomina, że według tych trzech buczków stali nasi gieroi w teciaku jak paskudne germańcy ich z pancerfausta ubili to do końca nie wiadomo czy to chodzi o te buczki po prawej czy bardziej na środku.
Bo las do siebie podobny. Tu błocko, kszaczory i drzewka rosną. I te poł wiorsty dalej też takie same błocko, kszaczory i drzewka.
A ludzka pamięć zawodną jest.
Dobre parę lat na orientację biegałem i pamiętam, że chwile po tym jak się siku przy sosence zrobiło to już człowiek nie był pewny czy to było przy tej czy tamtej kawałek dalej.
I mam nadzieję, że Kol. Siara się ze mnie nie będzie wyśmiewać, że choć na orientację biegałem to wiaduktów koło jego rodzinnego grodu zaleście nie mogę.

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 12:36
autor: KFS-miniatures
mylisz poszukiwanie sprzetu wojskowego z szukaniem grzybów..\
jak sie jedzie 'w teren' to zazwyczaj wiadomo czego i z grubsza gdzie będzie sie szkać.

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 13:57
autor: mac eyka
Pewnikiem masz i rację. Ja tam się nie wyznaje w lataniu po lesie z wykrywaczem do min.

Po prostu wyobrażam sobie tamtejsze realia.
Jak mi wujas opowiadał jak pociągiem do Pekinu jechał to człowiek sobie troszkę te Rosję wyobraża.
Rozpoczynając każdą opowieść zaczynał tak.
Do uralu to się jeszcze coś działo. Nawet stacje jakieś.
A później to już do mongolskiej granicy to z 5 razy pociąg stawał.
Rano się budził, patrzy za okno.... drzewa.
Opędzlowali śniadanie, czaj i takie tam.
patrzy na zewnątrz.......drzewa.
Do obiadu jakoś przeleciało. Karty i takie tam.
A za oknem.....drzewa
Obiadek, pół basa zrobili, trochę z nudów.
A tam.........drzewa.
później spacerek przez cały pociąg.
Znowu z półbasa co by do kolacji przeleciało.
A tam..........drzewa.
I tak tydzień calutki
Q-wa mówił, że tam w alkoholizm to z nudy można było wpaść.
Drzewa i drzewa.
Jak pociąg wreszcie do jakiegoś Irkucja czy innego Nowosybirska dojechał to parę godzin stał.
Wszyscy wyłazili, kości prostowali, powietrze łykali. Kartoszki wpieprzali.
I z tej radochy znowu pół basa.
A później Bajkał. Podobno fajowy. Ale ile można się na jezioro gapić.
A pociąg to ze dwa dni pomykał wokoło tego cudu natury.
Drzewka przekraszane wodą.
Znaczy się pół basa czas zrobić.
Jak do Mongoli dojechali to dopiero była radocha.
Nie podejrzewali, że tam tylko step.
Step, Step i dworzec jak w Skierniewicach. Znacz się Ułan Bator.
Nuda jak sto diabłów.

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 14:02
autor: KFS-miniatures
no ale co te realia mają do rzeczy?

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 14:11
autor: Jaho63
KFS-miniatures pisze:no ale co te realia mają do rzeczy?
No, że tyle szukania.
Maciuś, żeby nie przegapić żadnego czołgutka, zacząłby od Mongolii i jechał w naszą stronę... ;) :lol:

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 14:16
autor: KFS-miniatures
..bo armia czerwona to tyralierą od jakucka do berlina przez obydwa kontynenty szła

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 19:57
autor: mac eyka
Ale wy se ze mnie tylko tak jaja robita normalnie.

No bo mnie chodzi, że u Rusków to troszku inaczej jest niż u nas na przykład.
U nas to jak lasek ma powiedzmy 10 km to już prawie puszcza jest. A u nich to ledwie zagajnik.
Taki Łuk Kurski.
On chyba ze 300 km miał.
Trzysta kilometrów drzewek, kszaczorów i bagien.
I w każdym z tych bagienek może być czołg, a w kszaczorach samolocik.
Sporo do szukania.

Re: cacka w błocie

: wt 03 lip 2012, 20:03
autor: Jaho63
Spokojnie Maciuś. Tu się więcej żartuje niż u nadymaczy. ;)
Ale masz rację co do niebezpieczeństw od pękających lin. Jak taka stalowa 18-ka pier..nicznęła, to nogi łamała jak Bruce Lee! Też patrzyłem jak traktorem ciągnęli te dziesiątki ton, a operator bez osłony! Mógł być ustrzelony liną w kabinie!

Re: cacka w błocie

: śr 04 lip 2012, 08:55
autor: mac eyka
Z tak zwanym BeHaPe to chyba wszędzie jest problem.
Ja raz w robocie z nudów widziałem jak goście malowali słup wysokiego napięcia.
Taki wielgachny, kilkanaście metrów w górę.
Pierw walnęli po kawce, bo z rańca było i każdy przyzwoity pracownik dzień od kawki zaczyna. Później się przeżegnali i jak małpy hopsa na ten słupek.
Gibali się tam na górze, każdy do porcięt miał kubełek z farbą przytroczony i pędzlowali te kątowniczki i nity oraz czasem śrubki.
Ale o takich drobnostkach jak linka zabezpieczająca to jakoś nie pamiętali.
Chyba im przeszkadzały się gibać z jednej strony konstrukcji na drugą.