Strona 4 z 5

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 21:39
autor: Rafał B
Jaho63 pisze:...
Janusz, prawda, mogłem to inaczej wyrazić, więc jeśli ktoś poczuł się dotknięty, czy urażony, to sorki.
Chodzi krótko mówiąc o to, że jeśli zaczynasz biegać i to regularnie, to same buty choćby najlepsze nie wystarczą, bo ważne jest też podłoże i jesli już ktoś biega, to warto się tym zainteresować po czym się biega ;) ...dokładnie tak jak Panzer pisze
Panzer pisze: Bieganie po ścieżce leśnej, nawet po szutrowej drodze to coś zupełnie innego niż po betonie. To czuć. I to bardzo wyraźnie - moje kolana mi to mówią jasno i dobitnie.
...i nikomu nie odbieram rozumu, tylko co najwyżej rozumowania, logiki. ;)
Jaho63 pisze: Nie zgodziłem się tylko ze zdaniem, że jak ktoś biega po parkowych, asfaltowych alejkach, to musi być debil.
Janusz, wyciągasz daleko idące wnioski :lol: ... gdzie ja napisałem coś o debilach, czyżby myślenie życzeniowe?! :lol:
Luz Janusz ;)

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 21:49
autor: tankmania
Panzer pisze:Dlatego Kamilu Feliksie, przy okazji następnego spotkania, też sobie zajaramy dla zdrowia :D

Nie pal, umrzesz zdrowy!

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 21:55
autor: Jaho63
marder pisze:Luz Janusz
Jaho63 pisze:tutaj człowiek może przynajmniej skończyć dyskusję bez nerw
marder pisze:Janusz, wyciągasz daleko idące wnioski ... gdzie ja napisałem coś o debilach
To tylko semantyka. Jak piszesz "kto normalny biega po asfalcie czy betonie" to chcesz powiedzieć, że jest normalny, nie debil, tylko nielogicznie myśli???? :lol: :lol:
Ja się nie czuję urażony, mam to gdzieś.
Podzieliłem się własnym doświadczeniem. W normalnych cichobiegach kolana bolały, w adaśkach nie. Kto powiedział, że biegam dwa razy dziennie po 40km?
Bez żadnych pierdolonych teorii, bez wymądrzania. Jak kto chce sprawdzi, jak nie to chuj mu w dupe. :lol:

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 22:00
autor: tankmania
Jaho63 pisze:Jak kto chce sprawdzi, jak nie to chuj mu w dupe. :lol:
Nie będę sprawdzał, ale z oferty też bym wolał nie korzystać jeżeli mam wybór.

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 22:23
autor: Jaho63
To nie była oferta! :twisted:

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 22:26
autor: Korowiow
Chyba z tym bieganiem po asfalcie to nie do końca jest tak, że nie należy. Wszystkie maratony odbywają się na trasach twardych i treningi do nich też.
Nie żebym sam biegał ale mam bardzo dobrego kolegę, który jest maratończykiem. Przebiegł 21 maratonów - 2xNowy Jork, 2xBerlin, Lizbona, inne i zawsze po asfalcie, betonie i treningi również. Nie można trenować gdzie indziej bo potem jest do przebiegnięcia ponad 42 kilo i jak nie jesteś przyzwyczajony do twardego to nie dasz rady.

Bieganie jest jak każde hobby można to robić na poważnie, kupić super buty, odzież, zegarek z mierzeniem "odchyłu" ziemi od pionu i wydawać 10.000 tyś. zł rocznie na hobby a można to robić równie poważnie nie wydając prawie nic.

Można też jak mój kolega mocno się angażować - miał (ze wspólnikiem) w okolicach roku 2002 jedyną do tej pory w Polsce firmę z licencją, która organizowała wyjazdy na maraton w NY.

Zawsze jak się spotkamy to on pyta mnie o nowinki modelarskie a ja jego o bieganie. Ostatnio opowiadał mi o jekimś znajomym, który postanowił zacząć biegać i to od razu przez duże B. Kupił sobie buty za kilka grubych stówek . Jak mój kilega to zobaczył to tylko się uśmiechnął i powiedział, że daje mu 2 km, i tak właśnie było. Po ok. 2 Km koleś zszedł z trasy - bo w takich butach trzeba umieć biegać.


Zdarzają się też dramatyczne historie. Kumpel opowiadał mi jak kiedyś w zimie przygotowywał się do maratonu wiosennego. Wybiegł ale trochę zbyt późno bo coś go zatrzymało. Po ok 10 km szybko spadła temperatura powietrza a co za tym idzie wydatek energii organizmu na ogrzewanie znacznie się zwiększył. Nagle mój kumpel poczuł jak w mgnieniu oka kończą mu się baterie i zaraz straci przytomność. Nie muszę chyba tłumaczyć czym by sie skończyło zasłabnięcie w zimie wyczerpanego człowieka. Ostatkiem sił dobiegł do jakiegoś domu i poprosił o ciepłą wodę z dużą ilością cukru. Pół godziny i pobiegł te 10 km z powrotem jakby nigdy nic.

Z jego opowiadań wiem, że to może być pasjonujące i jak ciekawe historie się z tym wiążą.

O jednym z wyjazdów na maraton w Nowym Jorku bardzo ciekawie piszę w swoim artykule Wojciech Gruszczyński Maratończyk Amator :
http://www.maratonypolskie.pl/mp_index. ... 2&code=892

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 22:38
autor: Panzer
Ja na maratony ambicji nie mam. Chcę po prostu trochę stracić kilogramów i sobie wydolnośc poprawić. Jak jednym cięgiem przebiegnę 5 km bez zadyszki to będzie git.

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 22:43
autor: Korowiow
Ja też nie biegam. Chociaż po namowach kolegi próbowałem. Raz poszedłem do parku. Przebiegłem dwa kółka- może ze 2km w sumie i jak wróciłem to miałem mikrozawał. To chyba nie dla mnie. Najpierw schudnę a potem pójdę biegać - kiedyś.
5 km to i tak dobrze. Poza tym od czegos trzeba zacząć.

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 23:21
autor: Rafał B
Jaho63 pisze: To tylko semantyka.
No właśnie Janusz...więc może nie przypierdalaj się do "słówek", bo sam często lubisz stosować jakieś skróty myślowe, neologizmy, a później przyparty gimnastykujesz się, co by wyjaśnić o co ci tak naprawdę chodziło :lol:
Wiem, że lubisz mieć rację, ale nie bądź taki, jak twojego ojca syn :D

Re: Run Forrest, run!!!

: czw 23 sie 2012, 23:31
autor: Jaho63
No przecież już powiedziałem HWD. :lol:
marder pisze:nie bądź taki, jak twojego ojca syn
A, mój brat? No, kawał kutasa! :lol: