Adam Obrębski pisze:A to jakas kosa jest znow? Troche mnie ciekawią salonowe intrygi
Kosa to duże słowo, ja czegoś takiego osobiście nie odczuwam. Jakby to ująć w miarę oględnie, internet jest wypchany po brzegi antagonistami. Są podziały, podziałki, barokowcy, frajdolarze, wychowawcy, moraliści... itd, itp. I to wszystko do kupy żyje w pewnej unormowanej symbiozie wzajemnego hejtu, czy to otwartego, czy w formie sarkazmu, czy też zawoalowanego pod przykrywką "pomocnej krytyki". Tak było jest i będzie, sytuacja w miarę unormowana, nikt nie prowadzi jakąś spektakularną przewagą która od czasu do czasu przesuwa się raz na jedną, a raz na drugą stronę. Nazwijmy to umownie "zabijaniem monotonii sklejania zabawek z tworzyw sztucznych".
Mniemam, że wszyscy się dobrze bawią ku uciesze tłumów, tak przynajmniej powinno być skoro udział jest dobrowolny.
Nie jest tajemnicą z jakiego odłamu powstało Scalefun, ani to, że Siara współtworzył jego charakter. Hejtował z lubością nPWM z jego administracją, Ewpige, Modelarstwo Redukcyjne, czyli wszystko to co w naszym przekonaniu próbuje narzucić innym pewien własny "poziom zabawy". Wszystko przebiegało w atmosferze zabawy, a hejty rekompensowały frustracje niektórych wpisów na forach. Niestety w swojej naiwności myślałem, że skoro jesteśmy kolegami to mogę sobie pozwolić na trochę szczerości i po tym wątku:
http://pwm.ukw.edu.pl/viewtopic.php?f=9 ... &start=120
a ściślej po tym co zostało wydzielone i przepadło, czyli o sędziowaniu napisałem, że głupio wyszło jego sędziowanie na fieście w odniesieniu tego co pisał o sędziowaniu na MP w Toruniu i Skayrajderze. Niestety dopiero wtedy zrozumiałem jego brak dystansu do siebie i ten błąd szybko odbił się na czacie.
http://i.imgur.com/7kg1bv7.jpg
Na drugi dzień pokasował galerie i warsztaty, pousuwał kilku znajomych na fejsie (co zresztą konsekwentnie robi dalej w zależności od tego czy są na SF), pluł na fejsie na SF, wrócił na PWM i próbuje dziecinnych odwetów, pisze do ludzi na pw żeby odeszli z SF i pisali na PWM, itd, itp...
Wracając zatem do pytania czy mam kosę. Nie, nie mam kosy, odczuwam zażenowanie, a słowa których nie chcę używać w odniesieniu do takich osobowości nie mają eufemizmów toteż je pominę.
Sytuację opisałem mam nadzieję obiektywnie, tak żeby każdy zainteresowany sobie sam ocenił. Bez nachalnych pw, bez plucia na fejsie, bez stawiania wyborów i wymuszania opowiedzenia się za którąś ze stron, bez mściwych i płytkich dioramek i bez kumania się z tymi których zachowań nie jestem w stanie uszanować i zaakceptować.
Było pytanie, tu jest odpowiedź i każdy może są z nią zrobić co chce.