tankmania pisze:
Zadam Ci standardowe pytanie. Skoro wystarczy nadać przestrzenną bryłę do naturalnych efektów oświetlenia bo światło zachowuje się tak samo na dużym i na małym przedmiocie trójwymiarowym to po co cieniuje się figurki? Wg. tej teorii wystarczy pomalować figurkę "na płasko" a fizyka swiatła powinna zrobić resztę.

Figurka czarnoskórego, w skali 1/72 powinna być już mulatem? A mulata białasem? O tym mówimy, o efekcie skali. Nie o tym, że figurki nie mają włosów, nie są ubrane w tekstylne ubranka i mają inne daleko idące uproszczenia, które ratuje się malarskimi sztuczkami. Takich uproszczeń nie musisz mieć, na niemal płaskiej, nudnej i relatywnie słabo urozmaiconej powierzchni płatowca. Bardzo różne rzeczy próbujesz porównywać.
Z mojego doświadczenia jako widza i krytycznego obserwatora: Kolory błyszczące na modelach samochodów nie podlegają prawu skali. Chłopaki malują lakierami samochodowymi i nie wpadli na ten twórczy pomysł, żeby mieszać swoje radosne czasem kolory z białą dla magicznego efektu skali, tracąc oryginalny odcień.
Nikt też nie pomaluje kadłuba Titanica na ciemno szaro, bo przy skali 1/350 to czarny wpada już według tych praw chyba w Neutral Grey. Przy skali 1/1200 wszystkie kolory powinny zmierzać już chyba do bladych szarości
Kolory błyszczące na modelach samolotów próbuje się z jakiegoś powodu poprawiać i zamiast błyszczącego czarnego widziałem na Valiancie 1/72 satynowy b.ciemnoszary i w ogóle mnie to nie przekonało, chociaż modelarz powoływał się właśnie na efekt skali. Był to tak samo nudny kawałek szarej masy, która miałaby szansę ożyć, gdyby zróżnicowano połysk i wymodelowano może nawet z lekką przesadą zniekształcenia blach.
Problem się bierze jak sądzę z błędu obserwatora. Oglądamy zwykle muzealne egzemplarze, albo tak czy inaczej ze zużytymi powłokami malarskimi w zupełnie innym oświetleniu niż modele w naszych domach oświetlonych energooszcżędnymi świetlówkami, lub na salach wystawowych. Zmiana oświetlenia zmienia znacznie wygląd modelu. Lepiej zmienić oświetlenie, niż kombinować z efektem skali.
A zresztą o czym tu mowa, większość maluje sobie takimi farbami jakie uważa za fajne. często na czarny preszejding wystający spod cienkiej warstwy lakieru i zmieniający znacznie odcień i nie narzeka na to, że czasem kolor oryginału miał wyraźnie inny odcień. Skąd nagle takie przejęcie odcieniami i bardzo subtelnymi różnicami dla skal?