Strona 1 z 4

[W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: pn 11 lis 2013, 18:38
autor: Arcturus
Jak powszechnie wiadomo, Phantom II to najpiękniejszy odrzutowiec jaki powstał w tej części galaktyki. Choć jak dla mnie, najpiękniejszy i najbardziej klasyczny to taki w trójkolorowym kamuflażu z wojny Wietnamie, gdy trafił mi się okazyjnie rozpoznawczy RF-E w wersji japońsiej (J.A.S.D.F.), wziąłem od razu. Początkowo miałem robic malowaniu pudełkowym ale ostatecznie skusił mnie zestaw kalkomanii HiDecalLine, w którym są atrakcyjne malowania irańskie, i taki właśnie zrobię.
Dokupiłem jeszcze blachy Eduarda do kokpitu oraz żywiczne fotele. Montaż nie jest prosty, złożona strukura przodu kadłuba ("wielowersyjność Hasegawy...) daje popalić. Kokpit wyszedł kiepsko, śmiem twierdzić że waloryzowny ręcznie byłby lepszy niż plaskie malowne blachy. Kabina i tak będzie zamknięta, bo szkoda psuć tak piękną linię ;) Planowałem ponitować gada, ale ostatecznie poddałem się. Dość gadania, stan na dziś:
ObrazekObrazekObrazekObrazek

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: ndz 17 lis 2013, 12:18
autor: Arcturus
Szlifuję, wycinam, nawet coś tam dorabiam (podwozie jest dosyć umowne, niestety) - na razie nie ma co pokazywać. Fotele:
Obrazek
Obrazek
Chyba je jeszcze pocieniuję mocniej, choć to sztuka dla sztuki (szklarnia będzie zamknięta).

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: ndz 17 lis 2013, 23:35
autor: Arcturus
Tak sobie patrzę na zdjęcia oryginałów i zaczyna mi się wydawać, że odtwarzanie uszczelek na oszkleniu byłoby chyba sztuką dla sztuki... Wydaje się, że wystaje ona minimalnie spod ram. Choć na drugim zdjęciu ciut bardziej.
ObrazekObrazek

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: pt 22 lis 2013, 09:41
autor: Arcturus
Uporałem się jakoś z owiewką, uszczelki wyszyły nienajgorzej, poza przednią szybą wiatrochronu, ale to poprawi się na końcu. Grunt że bryła praktycznie gotowa, poprawić trochę linii, poszlifować i podkład. Z podwieszanymi zbiornikami było trochę zabawy, bo podobnie zresztą jak stateczniki miały wypukle linie podziału i trzeba było przeryć.

Obrazek
Obrazek

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: pt 22 lis 2013, 10:30
autor: Czarny
Po cichu kibicuje...

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: pt 22 lis 2013, 15:27
autor: Arcturus
Czarny pisze:Po cichu kibicuje...
Dzięki! Ale Twoja poprzeczka wisi wysoko :) Jeśli wisi w rzeczywistosci tam gdzie ostatnio, to dziś znowu ją sobie obejrzę motywacyjnie ;)

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: pt 22 lis 2013, 16:20
autor: Czarny
Ja też ją sobie dzisiaj poooglądam ;)

O której bedziesz?

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: sob 23 lis 2013, 11:08
autor: Arcturus
Czarny pisze:Ja też ją sobie dzisiaj poooglądam ;)

O której bedziesz?
Wyskok był na szybko, tylko przy okazji bytności w okolicznym gabinecie weterynaryjnym z żoninymi dawcami latających kudłów na modele. Ale znowu kuknąłem na Izraelitę. Muszę popatrzeć na fotki irańskich, czy mają te wstążki "Remove before filght", ta czerwień ciekawie ożywia model. Zakupiłem toczone rurki od Mastera, zawsze to coś poprawi.

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: ndz 24 lis 2013, 13:30
autor: Arcturus
Zgubiłem jeden wlot powietrza do systemu chłodzenia elektroniki (element Q10). Nie został komuś w złomie, jeśli używał żywicznych zamienników? Przygarnąłbym, inaczej zamówię żywice. Bo trochę to za subtelne żebym sam zeskraczował.
Przerobiłem wlot u nasady statecznika pionowego: w zestawie jest tak (bije w oczy za gruba przegroda pionowa):
Obrazek
Przerobiłem na:Obrazek
Stan obecny:
ObrazekObrazekObrazek
Wciąż mnóstwo drobnych poprawek, więc nie śpieszę się do malowania.

Re: [W] Perski RF-4E (Hase 1:48)

: ndz 01 gru 2013, 11:58
autor: Arcturus
Wieści dobre:
Skończyłem obróbkę bryły; zamówione żywiczne wloty okazały się kompletnie czym innym niż się spodziewałem - do tej pory nie wiem co to jest, jak się komuś przyda to odstąpię za bezcen:
Obrazek
Musiałem więc poskraczować:
Obrazek
Obrazek
W przypadku światełka na krawędzi natarcia statecznika również:
Obrazek
Zaplanowany wzór malowania:
Obrazek
Preshading:
ObrazekObrazek
No i tu zaczął się dramat. Katalogowo ten jasnożółty kolor znalazłem tylko w ofercie Lifecolor. Zdarzało mi się używać tych farb, więc nabyłem w dobrej wierze. No i za diabła nie mogę sobie poradzić. Mimo używania dedykowanego rozcieńczalnika i wiadra retardera mam tylko dwa stany - albo lanie ledwo zabarwioną wodą, albo zatykanie dyszy połączone z pluciem kłaczkami farby. Ręce mi opadły i cały entuzjazm do malowania poszedł się... czesać. Wychodzi na to, że będę malował małymi partiami, starając się używać mocno rozcieńczonej farby. Ale czarno to widzę. Robota która zajęłaby godzinę przy użyciu Tamiyi albo Mr.Color zajmie parę razy więcej bez żadnej gwarancji przyzwoitego i kontrolowanego efektu.
Obrazek