Strona 1 z 5

nity liczą tylko modelarze..

: wt 01 sty 2013, 15:34
autor: KFS-miniatures
..po raz kolejny naszła mnie ta refleksja. Jak pamietamy, ekipa pracująca nad repliką P.11 dokładnie zinwentaryzowała muzealny egzemplarz. i sie okazuje, ze chuj, nie leży w planach.

http://www.facebook.com/media/set/?set= ... 087&type=1
Co innego pokazuje skan P.11 z Krakowa, co innego wyliczenia modyfikacji profili żeber opisane w opisach technicznych. A tylny dźwigar wyłazi ciągle z profili

Re: nity liczą tylko modelarze..

: wt 01 sty 2013, 15:39
autor: JBZ
Znaczy się w Krakowie jest fun 11?

Re: nity liczą tylko modelarze..

: wt 01 sty 2013, 15:44
autor: tankmania
JBZ pisze:Znaczy się w Krakowie jest fun 11?
Tak jest, frajdolarski oryginał.

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 11:54
autor: Arkady72
KFS-miniatures pisze: Jak pamietamy, ekipa pracująca nad repliką P.11 dokładnie zinwentaryzowała muzealny egzemplarz. i sie okazuje, ze chuj, nie leży w planach.
Z reguły można poczytać na forach lamenty, że model nie leży w planach ale żeby oryginał?
To komu ufać? Znowu tylko sobie?

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 12:07
autor: Czarny
Arkady72 pisze:
KFS-miniatures pisze: Jak pamietamy, ekipa pracująca nad repliką P.11 dokładnie zinwentaryzowała muzealny egzemplarz. i sie okazuje, ze chuj, nie leży w planach.
Z reguły można poczytać na forach lamenty, że model nie leży w planach ale żeby oryginał?
To komu ufać? Znowu tylko sobie?
Dlatego najlepsze sa plany jakie daje MiniREPLIKA na zamówienie firm modelarskich - plany modelu a nie przedmiotu z realu :D

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 13:41
autor: Jaho63
Panowie. Ja rozumiem, że jakość i dokładność planów jest różna i zależy od rzetelności rysownika, ale w tym wypadku trochę nie wiem co o tym myśleć.

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 13:59
autor: tankmania
Jaho63 pisze:Panowie. Ja rozumiem, że jakość i dokładność planów jest różna i zależy od rzetelności rysownika, ale w tym wypadku trochę nie wiem co o tym myśleć.
Janusz nie bądź naiwny jak dziecko. Jak Twoim zdaniem powstają plany? Ja widziałem nie raz. :twisted:

Pomyśl, taki rysownik leci kilka tysięcy kilometrów do muzeum i przez dwa tygodnie mierzy samolot po czym dwa miesiące rysuje, czy bierze kilka/dziesiąt zdjęć i robi sobie średni wygląd z ich skanów?

Ja widziałem jak facet robił japoński samolt z 3 zdjęć, a po kilku latach ukazały się plany w jakiejś japońskiej książce i nie był nawet podobny. Ale oczywiście nie można generalizować, bo zdarza się, że ktoś ma dostęp do fabrycznych rysunków technicznych i wtedy sprawa jest prosta. Tyle, że to jest rzadszy przypadek.

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 14:57
autor: JBZ
tankmania pisze:Pomyśl, taki rysownik leci kilka tysięcy kilometrów do muzeum i przez dwa tygodnie mierzy samolot po czym dwa miesiące rysuje, czy bierze kilka/dziesiąt zdjęć i robi sobie średni wygląd z ich skanów?
Jeśli dany samolot/pojazd czy jeszcze coś istnieje.

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 15:40
autor: Jaho63
tankmania pisze:Janusz nie bądź naiwny jak dziecko.
Ojojoj.
Nie mówimy o porównywaniu do planów w Modelarzu z lat 70-tych, to raz. A dwa, to P-11-ka nie była kilka tysięcy kilometrów od rysownika chyba co?
Poza tym. Mówisz naiwny. Rozumiem, że gdybyś dostał zlecenie na takie plany też zrobiłbyś je na odpierdol?
Nawet jakbyś miał lotnisko pod nosem i nieograniczony dostęp do Jedenastki?
No, to tutaj zawsze będziemy się różnić. ;) Wolałbym być "naiwnym jak dziecko" niż... ;)
Ale to tak poza tematem. Tematem było, czy są jakiekolwiek materiały, osoby, w których rysunki można wierzyć? :?

Re: nity liczą tylko modelarze..

: śr 02 sty 2013, 16:32
autor: TGMJ
Jaho63 pisze: Tematem było, czy są jakiekolwiek materiały, osoby, w których rysunki można wierzyć? :?
Krótka odpowiedź - nie ma, i naprawdę niewiele daje, że 11 parkuje w Krakowie, a nie w Timbuktu.
Rozwinięcie:
1. To, że coś można obejrzeć i zmierzyć to dopiero 0,1 sukcesu - trzeba jeszcze wiedzieć jak to zrobić (w sensie pomiarów), oraz mieć odpowiedni sprzęt, a i tak całość przypomina raczej zadanie którego wykonanie pochłonęłoby spooooooooro czasu. O tym, że jeszcze trzeba wiedzieć jak to poprawnie przenieść na papier, a z punktu widzenia modelarza jak to potem poprawnie odczytać to nawet nie wspominam.
2. Zauważyłem, że ludzie niezwiązani z techniką mają tendencję do niezachwianej wiary w metody wykonawcze i powtarzalność produkcji, jakby fabryki samolotów z tamtego okresu to były co najmniej na poziomie dzisiejszych zautomatyzowanych fabryk samochodów, podczas gdy one bardziej przypominały coś co dzisiaj nazwalibyśmy produkcją chałupniczą. (Zresztą tak na marginesie - fun fact - mój znajomy kilka lat temu pracował przy produkcji części do samolotów - i dalej nie byli w stanie uzyskać 100% powtarzalności.)